Jeszcze nigdy w swojej karierze Kawhi Leonard nie przegrał z 76ers. Nikt też nie przeciwko ekipie z Filadelfii lepszego bilansu na przestrzeni ostatnich lat niż Raptors. Ekipa Bretta Browna to jednak twór, z którym kanadyjskiemu zespołowi jeszcze nie przyszło się mierzyć. Kto zada pierwszy cios?

 

To trochę tak jakbyśmy grali z nimi pierwszy raz. Możemy bazować na poprzednich meczach, ale mają tyle nowych twarzy, nowy styl gry, trudno więc skupić się na tym ,,jak to było kiedy graliśmy po raz ostatni.

To zupełnie inna drużyna niż ta którą widzieliśmy. To, czy damy radę ich rozgryźć będzie wiadomo kiedy seria się skończy. Mam wiele pomysłów, ale znacznie wyraźniejszy obraz otrzymamy po pierwszym meczu.

Tak zapowiadali serię Pascal Siakam i trener Raptors, Nick Nurse. I faktycznie – o ile serie Bucks-Celtics i Rockets-Warriors to pojedynki dobrze znanych sobie zespołów, o tyle bój między drugą, a trzecią ekipą Wschodu jest póki co wielką niewiadomą.

Czy Sixers zatrzymają Kawhi Leonarda, a gospodarze rozłożą siły w defensywie na tyle, by wystarczyło do upilnowania wszystkich gwiazd w składzie ekipy z Philly?

Już wiemy, że czekają nas nie lada pojedynki. Brett Brown, pytany o sposób na Leonarda, mówił:

Mamy możliwość wystawienia kilku zawodników, by kryli Kawhiego.  Na pewno zajmie się nim Simmons. Mamy też innych kandydatów – pokażemy Leonardowi kilka naszych rozwiązań.

W sezonie regularnym Raptors wygrali 3 z 4 spotkań, jednak ostatnie z nich miało miejsce 6 lutego. W składzie Sixers nie było jeszcze Harrisa i Butlera. Obie drużyny przeszły w pierwszej rundzie bardzo podobną drogę. W pierwszym dniu play offs przegrały na własnym parkiecie z niżej notowanymi rywalami, by zdominować resztę serii i odnieść cztery zwycięstwa z rzędu. Po obu stronach znaleźli się także zawodnicy, którzy z kozła ofiarnego stali się jednymi z bohaterów serii. To oczywiście Lowry i Simmons, których w Półfinałach Konferencji także powinniśmy oglądać regularnie naprzeciw siebie.

Kiedy grali ze sobą w play offach po raz ostatni, seria stała się przedstawieniem Vince’a Cartera i Allena Iversona. Stawką także był awans do Finałów Konferencji, a o wszystkim decydował jeden rzut Vinsanity, w ostatnich sekundach Game 7:

Wszyscy życzylibyśmy sobie, aby w ciągu kilku najbliższych spotkań oba zespoły zapewniły nam równie ekscytujące widowisko.

Game 1 w nocy z soboty na niedzielę o 1:00 naszego czasu.

fot. NBA.com
Czytaj także: Durant Show!