Joel Embiid narzekał w ostatnich dniach na problemy z plecami. Philadelphia 76ers nauczona poprzednimi sezonami postanowiła nie ryzykować. Wysoki wrócił jednak na wyjazdowe starcie z Minnesotą Timberwolves i wygrał mecz w dogrywce.

 

Nie było to szczególnej urody widowisko, ponieważ zespół z Filadelfii popełnił 26 strat, a gospodarze trafili tylko 5/29 z dystansu. Jimmy Butler poprawił rekord sezonu i zdobył 38 punktów z 33 rzutów. W ostatniej minucie regulaminowego czasu próbował samodzielnie przechylić szalę na stronę swojego zespołu trafiając dwie trójki. Ale dwa rzuty wolne Joela Embiida doprowadziły do dogrywki. Wysoki wrócił do gry po dwumeczowej absencji. Jedna wynikała z ograniczeń, jak narzucił na zawodnika sztab przed startem sezonu, a druga z powodu drobnego bólu pleców.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Embiid uczulał jednak, że kłopot z plecami nie jest poważny. Wrócił na mecz z Minnesotą i okazał się kluczową przewagą. Ben Simmons swoje pierwsze punkty zdobył dopiero pod koniec trzeciej kwarty. Embiid w dogrywce zapisał na swoje konto 7 oczek i wyprowadził Sixers na 7-punktowe prowadzenie, gdy na zegarze pozostawały dwie minuty. Z tym Wolves nie byli w stanie już nic zrobić. Pomógł przerwać swojej ekipie serię czterech porażek z rzędu notując 28 punktów (8/16 FG, 11/12 FT), 12 zbiórek, 8 asyst i blok.

Ekipa z Filadelfii ma bilans 14-13 i zajmuje 7. miejsce w tabeli wschodniej konferencji. Dokładnie taki sam bilans mają trzy inne drużyny – Detroit, Nowy Jork i Waszyngton. Z kolei Minnesota jest 4. na zachodzie z bilansem 16-12. Poprzedniej nocy zabrakło jej jednak skuteczności. Andrew Wiggins skończył noc z dorobkiem 8/24 FG. Tom Thibodeau zdecydował się skorzystać z zaledwie trzech rezerwowych. Gracze pierwszej piątki w końcówce spotkania byli już wyraźnie zmęczeni. Thibs stosuje jednak twardą strategię. Jak to się odbije na zawodnikach w kolejnych częściach sezonu? Oby tylko dopisało im zdrowie.

Zobacz także: Owacje na stojąco
fot. Brace Hemmelgarn
Michał Kajzerek
@mkajzerek