Zamiast grać w NCAA Mitchell Robinson będzie trenował indywidualnie, by odpowiednio przygotować się do draftu 2018. Czy Robinson zostanie prekursorem nowego trendu i przetrze szlak innym graczom ze szkół średnich?

Mitchell Robinson jest jednym z najlepiej zapowiadających się centrów młodego pokolenia w USA. Jego występy w szkole średniej stawiały go w elitarnym gronie najlepszych graczy wkraczających w tym roku do NCAA. Jednak, zamiast przygotowywać się do swojego pierwszego sezonu Robinson, ogłosił światu, że będzie indywidualnie przygotowywał się do przyszłorocznego draftu do NBA.

„Zdecydowałem się opuścić uczelnię Western Kentucky, by skupić się na przygotowaniach do draftu. Chciałbym z tego miejsca podziękować sztabowi trenerskiemu, kolegom z drużyny i fanom. Moim życiowym celem jest dostanie się do NBA. Rezygnując z gry w NCAA czuję, że będę w stanie lepiej przygotować się do gry w NBA”, powiedział Robinson.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Sytuacja związana z dołączeniem Mitchella Robinsona do składu Western Kentucky przypomina trochę mydlaną operę. Latem tego roku Robinson nieoczekiwanie zgodził się na grę dla WKU, by po dwóch tygodniach napisać na Twitterze, że prawdopodobnie zrezygnuje z gry dla Hilltoppers. Robinson swój wpis tłumaczył włamaniem na jego konto i kontynuował letnie treningi z WKU. Pod koniec lipca opuścił teren uczelni bez żadnego słowa.

Jak się później okazało Robinson starał się o dołączenie do LSU. Jednak uczelnia z jego rodzinnej Luizjany nie wyraziła zainteresowania jego osobą. Pod koniec sierpnia Mitchell Robinson wrócił do Western Kentucky. Teraz, czyli dwa tygodnie później, Robinson mówi o rocznej przerwie i oczekiwaniu na draft.

Jak już teraz mówią liczne źródła, Robinson dzięki swojej decyzji obniży swoje szanse na wybór w pierwszej rundzie draftu. Niedoszły gracz WKU jest bardzo utalentowany, jednak jego największą bolączką jest wykorzystanie jego indywidualnych talentów w grze. Brak tzw. „touch” może być czerwoną flagą dla wielu menadżerów z NBA.

Zobacz także: Kyrie Irving w ogniu pytań ESPN First Take
Fot. Wikimedia Commons
Michał Górny