W ostatnim czasie Zachowi LaVine’owi brakowało pewności siebie. Wychowanek UCLA miał problem z ustabilizowaniem formy, przez co grał bardzo nieregularnie. Znalazł się w cieniu dwójki liderów Wolves – Andrew Wigginsa i Karla-Anthony’ego Townsa.

 

W przegranym przez Wolves meczu z Detroit Pistons, LaVine w połowie trzeciej kwarty otrzymał od Ricky’ego Rubio podanie na szczycie i natychmiast zaatakował kosz. Spadł niefortunnie na lewą nogę. Zaraz po tym położył się na parkiecie i sugerował ból w okolicach kolana. Prześwietlenie wykonane już w Minnesocie potwierdziło przypuszczenia sztabu medycznego. Gracz Wolves zerwał więzadło krzyżowe i to dla niego koniec sezonu regularnego. W najlepszym wypadku będzie gotowy na początek kolejnych rozgrywek, ale rehabilitacja może przeciągnąć się aż do końca bieżącego roku.

Wielka szkoda, ponieważ LaVine potrzebuje teraz minut. Miał w ostatnich tygodniach problem ze znalezieniem optymalnej formy, dlatego każde wyjście na parkiet traktował jako szansę. Jest przyszłością rotacji ekipy z Minneapolis, więc zespół na pewno odczuje jego stratę. Poza tym kontuzja na pewno nie pomoże jego pewności siebie. Odporność psychiczna nie jest najmocniejszą stroną gracza, zatem podczas całego procesu powrotu do pełni zdrowia będzie potrzebował wsparcia zespołu. Oby tylko uraz nie odbił się na jego dynamiczności i atletyzmie.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

W tym sezonie LaVine w 47 meczach rozegranych dla Wolves notował na swoje konto średnio 18,9 punktu, 3,4 zbiórki, 3 asysty, 45,9 FG% oraz 38,7 3pt%.

Zobacz także: Whiteside sterroryzował Sixers
fot. Gary A. Vasquez
Michał Kajzerek
@mkajzerek