Nikomu w erze Steve’a Kerra w Golden State nie udało się pokonać Warrors trzy razy z rzędu. Oklahoma City Thunder spróbują dziś dokonać czegoś, co przez ostatnie lata wydawało się niemożliwe. Dubs jednak już dwukrotnie w tym sezonie musieli uznać wyższość Russella Westbrooka i spółki.

 

Nieco ponad dwa tygodnie temu Thunder przyjechali do Oakland i roznieśli mistrzów NBA dwudziestoma punktami. Dziś Billy Donovan i jego podopieczni mieliby pewnie nic przeciwko temu, aby historia się powtórzyła. Obie drużyny wygrały swoje pierwsze mecze po przerwie na All-Star Weekend – Warriors dzięki fenomenalnemu występowi Stephena Curry’ego wypunktowali Clippers 134-127, a Thunder rzutem na taśmę wygrali z Sacramento Kings, tracąc wcześniej 23-punktowe prowadzenie.

Ważny z perspektywy pojedynku z Thunder może okazać się ruch, który Steve Kerr wykonał w meczu z Clippers, wystawiając w pierwszej kwarcie JaVale McGee jako podstawowego centra i wymieniając go z Zazą Pachulią. Dlaczego? Dubs tracą najwięcej punktów w pierwszej kwarcie w całej lidze – średnio aż 30 na 48% skuteczności przeciwników. W dwóch meczach przeciwko Thunder szybko tracili kontrolę nad meczem – w listopadzie Russ i spółka zaaplikowali im w pierwszych 12 minutach 33 punkty. 7. lutego – aż 42.

W środę Warriors zatrzymali Clippers na 23 oczkach w pierwszej kwarcie, ale LAC to nie ten sam kaliber w ofensywie, co Westbrook, George i Anthony.

O motywację tego pierwszego nie musimy się martwić. W poprzednich pojedynkach z Dubs zanotował dwa niemal identyczne występy – 34/10/9 i 34/9/9.

Jak będzie tym razem? Początek spotkania Thunder-Warriors o 2:30 naszego czasu.

fot. NBC Sports
Czytaj także: Jimmy Butler zniesiony z parkietu! Czeka go przerwa?