NBA Awards już jutro. Oprócz nagrody MVP to właśnie tytuł Rookie of the Year wzbudza najwięcej emocji. Kto z trójki wybitnych młodych graczy powinien zabrać do domu nagrodę?

 

W tekście o MVP napisaliśmy, że gdyby brać pod uwagę play-offy, niekwestionowanym faworytem do zdobycia nagrody były LeBron James. To samo tyczy się tej kategorii – wiosną wśród debiutantów królował Jayson Tatum, który jako lider drużyny w zdobytych punktach omal nie doprowadził Celtics do Finałów NBA. Zabrakło niewiele, a nadziei na awans Tatuma i spółkę pozbawił właśnie James.

W sezonie regularnym walka o miano najlepszego debiutanta była jednak dużo bardziej zacięta i tu na prowadzenie wysuwa się raczej dwójka Simmons-Mitchell. Obaj rozegrali sezon, który jeszcze długo będziemy wspominać, porównując kolejnych zawodników wchodzących do ligi do wyżej wymienionej dwójki.

Kto był lepszy? Jeśli chodzi o bycie liderem drużyny, na pierwszy plan wysuwa się zdecydowanie Mitchell. Choć Ben Simmons z biegiem czasu może stać się jednym z najbardziej dominujących graczy w lidze, w swoim pierwszym sezonie miał ogromne wsparcie w osobie Joela Embiida, który póki co jest największą gwiazdą Sixers. Mitchell także ma wokół siebie sporo talentu, jednak to on jest niekwestionowanym liderem drużyny, co wielokrotnie udowodnił w końcówkach ważnych spotkań.

Statystycznie cała trójka przedstawia się następująco:

Ben Simmons: 15,8pkt/8,1as/8,2zb/54% z gry

Donovan Mitchell: 20,5pkt/3,7as/3,7zb/44% z gry

Jayson Tatum: 13,9pkt/1,6as/5zb/47% z gry

Kto jest Waszym faworytem?

Czytaj także: Dwyane Wade przywróci Seattle Supersonics?