San Antonio Spurs po porażce z Oklahomą, tym razem nie sprostali wymaganiom postawionym przez Houston Rockets. Zespół z Teksasu zakończył serię zwycięstw porażką w Toronto, ale mają czas na jeszcze jeden run przed końcem sezonu.

 

Houston Rockets udało się zabezpieczyć miejsce w play-offach – zrobili to rzecz jasna jako pierwsza drużyna zachodniej konferencji. James Harden w głowie ma jednak znacznie poważniejsze rzeczy. Poprzedniej nocy zanotował 28 punktów, ale tylko 2/11 za trzy. Brak skuteczności mu nie przeszkodził. W rotacji San Antonio Spurs było za mało siły ognia, by goście mogli zagrozić liderowi zachodu.

– Zostało nam 15 meczów sezonu, więc to najwyższy czas, by zacząć traktować walkę naprawdę poważnie – mówił Harden po wygranej ze Spurs.

16 ze swoich 28 punktów James zdobył w trzeciej kwarcie. Harden oprócz traktowania walki poważnie, musi uważać także na to, by na ostatnim etapie rozgrywek nie złapać kontuzji. W starciu z Raptors jeden z rywali wpadł prosto w jego nogi, co poskutkowało odsunięciem zawodnika od gry w zwycięstwie z Dallas Mavericks. Na czwartą kwartę spotkania ze Spurs już nie wrócił. Rockets mieli zwycięstwo w kieszeni, więc nie było potrzeby korzystania z głównego kandydata do nagrody MVP.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Spurs natomiast przegrali po raz piąty w ostatnich sześciu meczach i trudno powiedzieć, jak wyglądają ich szansę na grę w play-offach. Wiele wyjaśni się, gdy do gry wróci Kawhi Leonard, bo ponowne wdrożenie go do systemu wcale nie musi od razu Spurs uzdrowić. Na kolejny mecz ekipa Gregga Popovicha wraca do siebie. Mają szansę złapać zwycięstwo przeciwko dołującym na wschodzie Orlando Magic. Spójrzcie na to…

Zobacz także: Blazers po raz dziesiąty
fot. Garrett Ellwood
@mkajzerek
Michał Kajzerek