San Antonio Spurs podejmowali poprzedniej nocy Golden State Warrios na własnym parkiecie i stanęli przed szansą zapisania na swoje konto dziewiątej wygranej z rzędu. Zespół Gregga Popovicha w dobrym stylu odpowiedział na wyzwanie.

 

Kluczowe w końcówce sezonu jest uzbieranie jak największej liczby zwycięstw, by zabezpieczyć swoją pozycję w play-offach. San Antonio Spurs w ostatnim czasie wychodzi to bardzo dobrze. Pokonując mistrza zanotowali na swoje konto dziewiątą wygraną z rzędu i w tym momencie, z bilansem 42-29, są na 5. miejscu zachodniej konferencji. Poprzedniej nocy złapali Oklahomę City Thunder, która w ostatnim czasie ma spore problemy z wygrywaniem. W zasięgu podopiecznych Gregga Popovicha cały czas są Portland Trail Blazers i Houston Rockets, czyli dwie ekipy mające na ten moment przewagę parkietu w pierwszej rundzie.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Dobry okres Spurs wynika w głównej mierze ze znakomitej gry duetu DeMar DeRozan – LaMarcus Aldridge. Ekipa z San Antonio buduje formę w odpowiednim czasie i może by czarnym koniem fazy posezonowej. Wygraną nad GSW przypieczętowali także zwycięski bilans na koniec sezonu i udało im się to po raz 22 z rzędu! Natomiast dla Warriors porażka oznacza, że mają taki sam bilans co Denver Nuggets, którzy poprzedniej nocy ograli Boston Celtics. Zatem ekipy do samego końca będą bić się o jedynkę zachodu. Run 16:5 GSW w drugiej połowie pozwolił mistrzom doprowadzić do remisu 75:75. Jednak na każdy pościg gości, gospodarze odpowiadali swoją serię odbudowując przewagę i ostatecznie wygrywając 111:105.

W końcówce mistrzowie nie mieli już sił, by chociażby spróbować przechylić losy spotkania na swoją stronę. Tylko 9/25 z gry Stephena Curry’ego i 5/18 FG Klaya Thompsona. Dla Spurs punktowali Aldridge – 23 oczka (8/12 FG, 6/6 FT), 13 zbiórek, 3 asysty i 3 bloki oraz DeRozan – 26 punktów (9/17 FG, 8/9 FT), 7 zbiórek, 8 asyst i 3 przechwyty.

Zobacz także: Wielki Lou
fot. Darren Abate, FRE / Associated Press
Michał Kajzerek
@mkajzerek