Czy Kerr ma rację?

 

Nowy system głosowania na graczy pierwszych piątek meczu gwiazd był od początku nieco dyskusyjny. O ile głosowanie wśród fanów również mogło pozostawić sporo do życzenia (Zaza Pachulia ponad 1,5 miliona głosów, COME ON!), to głosowanie wśród samych zawodników musiało wywołać dyskusję.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Coach Warriors w jednym z ostatnich wywiadów nazwał głosowanie graczy „kipną”. Trudno się z tym nie zgodzić.

“Jestem bardzo rozczarowany postawą graczy. Chcieli partycypować w wyborach a w większości potraktowali to jak kpinę. Nie wiem tylko, w jakim celu”, powiedział Kerr

Przypomnijmy. W głosowaniu na ASG 2017 wzięło udział 324 zawodników, podczas gdy aktywnych graczy w 30. klubach NBA jest ponad 400. Dokładnie 451 biorąc pod uwagę graczy, którzy zaliczyli przynajmniej jedną minutę na boisku w sezonie 2016/2017.

Zapominając o frekwencji, podejście do głosowania faktycznie pozostawia wiele do życzenia. Celem takiego głosowania powinno być wystawienie najlepszych zawodników na jedno z najważniejszych wydarzeń w sezonie. Tymczasem w głosowaniu możemy zobaczyć np. Mo Williamsa (1 głos), który nie rozegrał ani sekundy w tym sezonie.

“Widziałem tę listę. Widziałem, kto otrzymał głosy. Było tam 50 gości, którzy nie mieli żadnego interesu żeby się tam znaleźć. Wiele osób podczas jakichkolwiek wyborów dopisuje swojego kandydata. Więc może to ten sam sposób wyrażenia swojej opinii na pomysł głosowania graczy. Wydaje mi się, że jeśli zawodnicy dostali prawo do głosowania to powinni to potraktować poważnie”

Zobacz także: Na parkietach NBA: Cleveland, mamy problem?
fot. Ezra Shaw
Michał Górny