Charlotte Hornets nie bardzo chcieli dać Przemkowi Karnowskiemu szansę. Środkowy postanowił więc przenieść się do drużyny z Orlando Magic i w nowej ekipie już w pierwszym meczu zaprezentował się z bardzo dobrej strony.

 

W trzech spotkaniach, jakie nasz big-man rozegrał dla Charlotte Hornets, wychodził tylko na parę minut notując kilka punktów i kilka zbiórek. Trenerzy prowadzący zespół Szerszeni nie bardzo wiedzieli, jak go wykorzystać. Przemek będąc pod ścianą – postanowił zmienić drużynę. Decyzja okazała się bardzo dobra. Były zawodnik Gonzagi podczas 25 minut spędzonych na parkiecie zanotował 14 punktów (7/12 z gry), 5 zbiórek, 1 asystę, 1 przechwyt, 2 straty oraz złapał 4 faule.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Zaprezentował świetną koszykówkę po obu stronach parkietu, w końcu wyglądając jak zawodnik, który dominował swoich rywali w NCAA. Orlando Magic obiecali mu minuty i swoją obietnicę spełnili. Kto wie – może to właśnie występami dla ekipy z Florydy Karnowski przekona drużynę chociażby do kontraktu “two-way”, czyli rozszerzającego rotację drużyny o jednego zawodnika, który gra na przemian w NBA i w D-League. Nie pozostaje mu nic innego jak ścigać swoje marzenie.

Przed naszym wysokim ostatni mecz ligi letniej w barwach Orlando Magic. Jeśli nie podpisze kontraktu, jeszcze jedną szansę może dostać w trakcie pre-season, gdy rotacja drużyn jest rozciągnięta do 20 zawodników. Zobaczcie jak radził sobie w ostatnim starciu Summer League przeciwko New York Knicks. Co ciekawe – przed nim finałowy pojedynek, który Magic rozegrają z Charlotte Hornets.

Zobacz także: Monta Ellis zwolniony
fot. twitter.com/washwizards
Michał Kajzerek
@mkajzerek