Momentami Golden State Warriors wyglądali na oszołomionych. W drużynę Steve’a Kerra uderzył rozpędzony pociąg. Houston Rockets nie mogli w lepszy sposób odpowiedzieć na grę przeciwnika z meczu numer jeden finałów zachodu.

 

Przed meczem, Mike D’Antoni mówił, że plan na drugie starcie z Golden State Warriors nie będzie się różnił znacząco od tego, który sztab przygotował na początek. Zawodnicy po prostu mieli zagrać… lepiej. Mimo to już pierwsze minuty pokazały, że w poczynaniach gospodarzy jest więcej zaangażowania i chęci. Warriors z kolei byli niechlujny, popełniając szybkie cztery straty i będąc 0/7 za trzy w trakcie pierwszych 12 minut. Obok serii przechodzi na razie Stephen Curry, który w ataku ma problem z rzutem, a w obronie stał się dla rywala celem. Poniekąd wynika to z jego niedawno przebytej kontuzji. Druga kwarta otworzyła gościom oczy.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Szybka koszykówka Rockets, z dużą ilością ścięć sprawiła, że defensywa GSW nie zdążyła odpowiednio zareagować. Przewaga gospodarzy sięgnęła już 18 punktów. Jednak +18 przeciwko śmiercionośnym Warriors to nic wielkiego. Zaraz na starcie trzeciej kwarty, Kevin Durant grający nieco bardziej samolubnie, zredukował stratę do 10 oczek, co otworzyło dla gości małe okienko. Jednak D’Antoni nie pozwolił się zaskoczyć. Wziął przerwę w odpowiednim momencie i pozwolił swoim zawodnikom zaczerpnąć powietrza przed kolejnym uderzeniem. Rox wiedzieli, że nie mogą pozwolić GSW poczuć się zbyt komfortowo.

W czwartej kwarcie pojawił się problem z nogą Chrisa Paula. Rozgrywający na 8 minut przed końcem opuszczał parkiet wyraźnie utykając. Nie zatrzymało to jego kolegów. Trójka P.J.-a Tuckera zapewniła jego drużynie 19-punktową przewagę i z taką różnicą mistrzowie nie byli w stanie sobie już poradzić. Rockets wygrali 127:105, a dwójką najlepiej punktujących graczy byli James Harden i Eric Gordon. Obaj panowie zdobyli po 27 punktów, choć Harden potrzebował 24 rzutów, a Gordon zaledwie 15. 22 punkty (8/9 FG, 5/6 3PT) zapewnił od siebie P.J. Tucker. Na kolejne dwa spotkania seria przenosi się do Bay Area.

Zobacz także: Pick nr 1 dla Suns!
fot. Gene Sweeney Jr
Michał Kajzerek
@mkajzerek