W czwartej kwarcie pierwszego meczu pomiędzy Golden State Warriors i Toronto Raptors, Andre Iguodala chwycił się za łydkę sygnalizując problem. W drużynie obawiali się, że stracą kolejnego gracza.

 

Już przed serią z Toronto Raptors, jeden z liderów Golden State Warriors potrzebował opieki sztabu medycznego, by poradzić sobie z urazem łydki. Nie był on na tyle poważny, by odsuwać Iggy’ego od gry, ale zmuszał zawodnika do gry pomimo dyskomfortu. Wszystko wskazuje na to, że weteran ligowych parkietów będzie zmuszony grać w ten sposób do samego końca. Mimo, iż pogorszył kontuzję w spotkaniu otwierającym serię z Raptors, będzie gotowy do spotkania nr dwa, które także odbędzie się w Toronto.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Bez względu na to, czy Andre ma problemy, czy nie – jego postawa w obronie i praca na Kawhim Leonardzie będzie kluczowa dla ewentualnego sukcesu Golden State Warriors. To właśnie Iguodala był pierwszym obrońcą na Kawhim w poprzednim spotkaniu między drużynami. Warriors de facto wykonali dobrą pracę zatrzymując lidera gospodarzy. Z tym że Raps przenieśli produktywność na Pascala Siakama, który doskonale wykorzystał pozostawione mu miejsce. Iggy natomiast doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele w tej serii zależy od jego postawy w obronie.

– Nigdy nie jest łatwo, gdy wychodzisz jeden na jeden z najlepszymi koszykarzami w lidze – mówi Iguodala. – Musisz być skupiony zarówno od strony mentalnej, jak i fizycznej. To część gry, bez względu na to, czy jesteś kontuzjowany i czy odczuwasz ból grasz mimo tego i próbujesz wygrać dla swojej drużyny mecz – dodał.

Zobacz także: Curry tworzy historię finałów
fot. Scott Cunningham
Michał Kajzerek
@mkajzerek