Pamiętacie jak kilkanaście dni temu kibice Spurs przywitali Kawhi Leonarda? Tym razem atmosfera w AT&T Center znacznie różniła się od tej, którą zgotowali nowemu zawodnikowi Raptors – do miasta wrócił Tony Parker, a cała złość kibiców w San Antonio zmieniła się w pozytywną energię – tym razem, na niekorzyść ekipy Gregga Popovicha.

 

Fani nie przejęli się bowiem nawet porażką swoich ulubieńców u siebie. Dopiero szóstą w tym sezonie, z nieco niżej notowanymi Hornets, którzy zagrali dziś jednak świetne spotkanie, a francuski rozgrywający rozegrał kilka kluczowych akcji, kiedy wynik meczu był jeszcze sprawą otwartą. Nieważne. Od momentu, kiedy tylko spiker wypowiedział nazwisko Tony Parker, w San Antonio rozpoczęło się wspominanie ostatnich 17 lat.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Chwilę później Tony zawitał na parkiecie i momentalnie wziął się do roboty. Cała drużyna gości wydawała się unosić dzięki energii, którą Parker wywołał w hali Spurs. Hornets nie wygrali w San Antonio od 11 spotkań – dziś stworzyli zgrany kolektyw i prowadzili przez niemal całe spotkanie z wyjątkiem ostatnich sekund trzeciej kwarty, kiedy LaMarcus Aldridge (28pkt/10zb) na chwilę wyprowadził gospodarzy na jednopunktowe prowadzenie. Kiedy na 5:39 przed końcem różnica wynosiła trzy punkty, Hornets wrzucili kolejny bieg i momentalnie odskoczyli dzięki trójkom Kidd-Gilchrista i Kemby Walkera (33pkt) i akcji 2+1 Bismacka Biyombo. W krótkim czasie przewaga zrobiła się dwucyfrowa, a Spurs po prostu zabrakło argumentów, by odwrócić losy meczu. Kibice szybko wybaczyli im jednak porażkę i wrócili do świętowania obecności Parkera.

Nie tylko dla nich ta noc była wyjątkowa.

To było bardzo emocjonalna, niezwykła noc. Chcę bardzo podziękować kibicom. Sposób w jaki mnie dziś przywitali był po prostu niewiarygodny. Bardzo to doceniam. Do końca życia zapamiętam tę noc.

Tony miał też co nieco do powiedzenia o postawie swoich kolegów:

Bardzo chcieli tego zwycięstwa. Przed meczem podchodzili do mnie i mówili: Zrobimy to dla Ciebie, Tony! Zasługujesz na to! Grali tak zawzięcie, że po meczu zacząłem się zastanawiać dlaczego nie gramy tak w każdym wyjazdowym meczu?

Dobra postawa na wyjazdach faktycznie przydałaby się podopiecznym Jamesa Borrego. Do tej pory wygrali tylko 6 z 21 spotkań, a w przyszłym tygodniu czeka ich wyjazd do Indianapolis, Memphis i Milwaukee.

Czytaj także: James Harden nie zwalnia!