Kiedy w lecie 2013 roku Doc Rivers opuszczał Boston wszyscy kręcili głowami pytając jak to możliwe, żeby transferować trenera do innego klubu w zamian za wybór w Drafcie. Do tej pory pojęcie „transfer” w NBA przeważnie kojarzyło się z wymianami zawodników pomiędzy dwoma a nawet trzema klubami. To co o włos wydarzyło się na początku lat siedemdziesiątych na pewno zmieniłoby dzisiejsze pojęcie precedensowego transferu.

 

Lata siedemdziesiątych w amerykańskim sporcie zawodowym stały głównie pod znakiem słowa „merge”. Większość organizacji sportowych dążyła do budowania jednej mocnej organizacji, która pozbawiona konkurencji trzyma wszystkie atuty w ręku. Chodziło oczywiście o kibiców i idącą za tym popularność wymienialną na nic innego jak czystą gotówkę. W futbolu amerykańskim AFL połączyła się z NFL, w koszykówce ABA połączyła swoje siły z NBA. Przypadku hokeja na lodzie było zupełnie inaczej.

Na drodze do sukcesów NHL stała kanadyjska „zła siostra” WHA, która chciała przywłaszczyć sobie pozycję najlepszej i najpopularniejszej lidze w Ameryce Północnej, jak również w hokejowym „świecie”. World Hockey Association radziło sobie coraz lepiej, co było powodem kłopotów takich ludzi jak Arthur Wirtz oraz Jack Kent Cooke. Ci dwaj Panowie byli właścicielami klubów NHL i NBA i obaj mieli na swojej głównie różne problemy oparte na identycznym podłożu.

Ich organizacje w NHL przegrywały z kanadyjską WHA. Płace zespołów z północy kontynentu były „nie do przeskoczenia” jak na warunki klubów National Hockey League. Arthur Wirtz, który był właścicielem Chicago Blackhawks odliczał dni, kiedy któryś z kanadyjskich „hokejowych oligarchów” zabierze mu jego gwiazdę – Bobby’ego „The Golden Jet” Hulla.

Jak podają różne źródła Hull mógł nawet dostać 20-krotność swoich zarobków w NHL. Sama liga również odczułaby stratę, bowiem Hull był gwiazdą NHL. Jack Kent Cooke – właściciel Los Angeles Kings oraz Los Angeles Lakers miał inny problem niż Wirtz. Nie chodziło o podkupowanie konkretnej gwiazdy drużyny, kłopot tkwił w totalnym braku zainteresowania Kings. Żartowano nawet, że w Kalifornii mieszka 800 tysięcy Kanadyjczyków, którzy wprost nie cierpią hokeja i pewnie, dlatego wybrali znacznie cieplejszy klimat południowej części tego stanu. Ironii dodaje fakt, że ten żart wymyśli sam Cooke, który jest urodził się i wychował w Toronto.

W 1972 roku Cooke wpadł na pomysł, który miał uratować NHL i Kings oraz wspomóc pewną nową drużynę NBA. Pod koniec sezonu hokejowego (1971/1972) w NHL właściciel Kings i Lakers skontaktował się z Arthurem Wirtzem w sprawie transferu Bobby’ego Hulla z Blackhawks do Kings w zamian za Wilta Chamberlaina z Lakers do Bulls. Brzmi nie wiarygodnie prawda ?

Nawet 40 lat później brzmi to jak żart, jednak Panowie Wirtz i Cooke poważnie zastanawiali się nad zrealizowaniem tej wymiany, która dla wszystkich wyglądała nader korzystnie. Może faktycznie trochę korzystniej dla organizacji hokejowej Cooke’a ponieważ Hull rozegrał jeszcze 9 sezonów, (z czego 4-5 naprawdę produktywnych). „Szczudło” pożegnał się z zawodową koszykówką po sezonie 1972/1973, ale nawet ten jeden sezon gry prawdopodobnie znacząco pomógłby w budowie Chicago Bulls, którzy wtedy dopiero myśleli o swojej przyszłości.

Plan Cooke’a spalił na panewce, bowiem Wirtz nigdy tak naprawdę nie odpowiedział na tą ofertę. Obaj właściciele byli uważani za odważnych i postępowych jednak przy tej wymianie zabrakło tych przymiotów jednemu z nich. Arhtur Wirtz był „świeżo upieczonym” właścicielem większościowym Chicago Bulls i nie chciał tak szybko ryzykować.

Co prawda Bulls nie byli popularni i podobnie jak Los Angeles Kings mieli problemy z zapełnieniem hali, jednak Wirtz widział w koszykówce dużo większy potencjał niż w hokeju. Dodatkowo sen z powiek Wirtza spędzała sprawa tego, w jaki sposób zareagują obie organizacje NHL i NBA, które może mniej niż w obecnych czasach ale miały decydujący głos w takich sytuacjach.

Oficjalnie propozycja tego transferu, transferów nie trafiła do biur żadnej z organizacji. Wirtz oficjalnie nie odpowiedział na ofertę Cooke’a, Cooke nigdy nie wystosował oficjalnej oferty. Jak pokazała historia Chamberlain nie trafił do Bulls, Hull natomiast sezon 1972/1973 rozpoczął w barwach Winnipeg Jets grających w WHA. A szkoda, bo dzięki odwadze tych dwóch właścicieli z czasów „różowych lat siedemdziesiątych” takie wymiany byłby czymś zwykłym i nikogo nie szokowałby fakt wymiany praw do trenera za wybór w pierwszej rundzie Draftu.

fot.Denis Brodeur/Dick Raphael
Michał Górny