25 punktów rzucił w trzeciej kwarcie Stephen Curry, a Golden State Warriors z hitowego starcia zrobili swój własny konkurs rzutów. Który to już raz w tym sezonie?

 

Clippers – Warriors 98:144

Oczywiście nie oznacza to, że przed trzecią kwartą Clippers żywili jakiekolwiek nadzieje na sukces. Po pierwszej połowie Golden State wygrywali już różnicą 21 punktów, a Curry zakończył ją w ten sposób:

Tym samym Warriors wygrali w styczniu z Cavs, Thunder, Rockets i Clippers całkowitą różnicą 119 punktów. Ale czy nie tego spodziewaliśmy się po Golden State w tym sezonie? Curry rzucając dziś 43 punkty w 29 minut ustanowił drugi wynik w zdobyczy punktowej w takim wymiarze czasowym w tym sezonie. Wcześniej tyle oczek w ciągu mniej niż 30 minut rzucił Klay Thompson (60). Przed tym duetem dokonał tego (co najmniej 43 punkty w 29 minut) Larry Bird. 31 lat temu.

Celtics – Bucks 112:108 (OT)

Po zmarnowaniu 16-punktowej przewagi, wypracowanej m.in. dzięki 42 punktom w pierwszej kwarcie, Celtics mieli poważne problemy w końcówce. Bucks podwajali Isaiaha Thomasa (37pkt),  który swoje ostatnie punkty rzucił na cztery i pół minuty przed końcem regulaminowego czasu gry. Od tego czasu jednak pięciu graczy Celtics wzięło na siebie ciężar zdobywania punków, a w dogrywce zimną krew zachował Jae Crowder (20pkt), trafiając wszystkie 4 osobiste w ostatnich 28 sekundach. Dla Bucks była to 8 porażka w 9 ostatnich meczach. Na pocieszenie pozostaje im tylko asysta wieczoru w wykonaniu Giannisa:

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Pistons – Heat 103:116

Oglądając to spotkanie trudno było uwierzyć, że obie drużyny zajmują miejsce w trzeciej dziesiątce ligi jeśli chodzi o zdobywanie punktów. Już po pierwszej kwarcie na tablicy widniał wynik 33:35, a obie drużyny zakończyły mecz z ponad 50% skutecznością. To jednak Heat byli tymi, którzy w ostatnich dwunastu minutach potrafili postawić kropkę nad i, zatrzymując gości na 12 oczkach. Mecz do lodówki odłożył w końcówce Wayne Ellington (19kt), trafiając trzy trójki w niecałe 2 minuty. Było to siódme zwycięstwo Miami z rzędu.W poniedziałek mierzą się z Nets, więc przedłużenie tej passy jest bardzo prawdopodobne.

Grizzlies – Jazz 102:95

Grizzlies w obecnym sezonie potrafią cofnąć czas. Tym razem nie chodzi jednak o Vince’a Cartera, lecz o świetny występ duetu RandolphGasol, zupełnie jakbyśmy cofnęli się o kilka sezonów wstecz. Randolph rzucił 28 punktów, a Grizzlies pokonali wyśmienitych w tym sezonie Jazz po raz trzeci. W drugiej kwarcie Jazz rzucili zaledwie 16 punktów i nie udało im się już odzyskać prowadzenia, nawet po przerwie. Marc Gasol trafił 4 z 5 rzutów za trzy i to kolejny sezon, w którym łamie wszelkie stereotypy dotyczące centrów (o ile jeszcze jakieś pozostały).

Na pozostałych parkietach:

  • DeMarcus Cousins (35pkt/18zb) w taki oto sposób zapewnił dziś Kings zwycięstwo:https://www.youtube.com/watch?v=PFXJw3yEK3w

    Tym razem z pomocą przyszli Cousinsowi również koledzy z drużyny. Aż 4 graczy rzuciło przeciwko Hornets przynajmniej 13 punktów. Było to 3 zwycięstwo Kings w 4 ostatnich meczach. Przed zawodnikami Charlotte krótka seria wyjazdowa, w trakcie której zmierzą się m.in. z Golden State Warriors.

  • 41 punktów Erica Bledsoe nie pomogło Phoenix Suns w pokonaniu u siebie Denver Nuggets. Mimo nieobecności Nikoli Jokica, Nuggets pokonali Suns po raz drugi w ciągu ostatnich trzech dni. Obie drużyny stawały dziś na linii osobistych aż 74 razy.
  • Podobnie jak wczoraj Damian Lillard, dziś Karl-Anthony Towns (37pkt/13zb) pokazał, że należało mu się miejsce wśród najlepszych. Walcząc z gorączką, która niemal wykluczyła go z meczu, KAT trafił 15 z 26 rzutów z gry. W ostatnich pięciu meczach rzuca średnio 31,5 punktu na 62% skuteczności.
Zobacz także: Przerwa na żądanie EXTRA!
fot.Noah Graham
Grzegorz Kordylas