Do końca sezonu coraz bliżej. Z reguły, kiedy zespołom pozostało około 25 meczów do rozegrania mamy dostatecznie dużo materiału podglądowego, by wiedzieć co prezentują i kto będzie liczył się walce o tytuł. Jak zatem zaklasyfikować Oklahoma City Thunder – najgorętszy zespół ostatnich tygodni.

 

 

Przegrali tylko raz w ostatnich dwunastu meczach i maszerują po drugie miejsce na zachodzie. Mają w swoim składzie kandydata na MVP. Mają także Russella” Triple-double” Westbrooka. Czy możemy zatem mówić o OKC, jako poważnym kandydacie do tytułu?

Oklahoma City Thunder grają najlepszą koszykówkę od lat. Właściwie od czasu, kiedy w zespole był wciąż Kevin Durant. Ze średnią 115 punktów na mecz, dysponują piątą ofensywą w lidze. Długi i atletyczny skład wyrywa rywalom prawie 48 zbiórek na mecz, co jest drugim najlepszym wynikiem w NBA.

Dwóch liderów i dwa żywioły

 

Thunder to zespół dwóch przeciwstawnych liderów. Jeden jest sercem, drugi rozumem. Russell Westbrook jest paliwem zespołu, głośny, energetyczny, chaotyczny i nieprzewidywalny. Paul George z kolei, to egzekutor, zabójca doskonały, zimny i opanowany. Kiedy zwycięstwo jest na szali to do niego wędruje piłka. To on kryje w obronie najgroźniejszych przeciwników, a kiedy zespołowi nie idzie, wprowadza spokój i trzyma wynik.

Jest to bez wątpienia najlepszy sezon w karierze Georga. Zasługuje, by być wymienianym jednym tchem razem z Giannisem i Embiidem, wśród kandydatów do nagrody MVP sezonu zasadniczego. Notuje średnio 28,7 punktów, 8 zbiórek, 4,1 asysty oraz 2,3 przechwytu. Co więcej jego średnia punktowa zdobywana jest przy fenomenalnej skuteczności 41% za trzy, 45% za dwa, oraz 84% z linii rzutów wolnych.

Paul George to jednak ktoś więcej, niż tylko suma jego imponujących statystyk. To najlepszy obrońca swojego zespołu. Jest szybki, wysoki, ma długie ręce i wysokie, boiskowe IQ. Jest w tym podobny do Kawhi Leonarda. Potrafi przewidywać, jak potoczy się akcja, oraz gdzie trzeba się ustawić. W ataku zawsze był zawodnikiem wszechstronnym, ale łatwość z jaką oddaje dalekie trójki w obecnym sezonie przyprawia przeciwników o ból głowy.

Jeszcze rok temu, kiedy George wyraźnie nie potrafił odnaleźć się u boku przytłaczającej obecności i osobowości Westbrooka wielu sądziło, że poszuka szczęścia gdzie indziej. PG zaskoczył wszystkich i postanowił zostać w Oklahomie. Dzisiaj obserwując jego wyczyny jestem w stanie zaryzykować stwierdzeniem, że jest dla Thunder istotniejszym ogniwem niż sam Russell.

Co do oceny Russela Westbrooka opinie, jak zwykle są podzielone. Dla wielu jego nieprzewidywalny, pełen dynamiki styl gry imponuje, inni twierdzą, że zespół z nim w składzie nigdy nie sięgnie po tytuł.

Statystyki Westboroka przytoczę jedynie z redaktorskiego obowiązku. Mając w pamięci wciąż żywe obrazy, jak wyrywał Adamsowi zbiorki po rzutach osobistych, jego „pompowanie” statystyk nigdy nie robiło na mnie wrażenia. Westbrook osiąga statystyki na poziomie triple-double, czyli 21,2 punktu, 11,1 zbiórki oraz 11,2 asysty. Kiedy ma dobry dzień i odnajduje w sobie ducha zespołu, gra jak natchniony i jest perfekcyjnym uzupełnieniem Georga. Zbiera, punktuje i wchodzi pod kosz, żeby oddać piłkę lepiej ustawionym do rzutu kolegom.

Jednak  największą zaletą Russa w tym sezonie jest jego obrona. Westbrook, kiedy naprawdę mu się chce, potrafi być niezłym obrońcą. Ma momenty, kiedy jest zawzięty i agresywny jak Patrick Beverley. Rusza nawet na pomoc kolegom. Takiego Westbrooka nie widzieliśmy nigdy wcześniej. Niestety on ma również drugą naturę, ale o niej za chwilę.

 

OKC to coś więcej, niż tylko dwie gwiazdy?

 

Aby oddać pełen fenomen dominującej Oklahomy nie można, nie wspomnieć o aktorach drugoplanowych.  Ten zespół to coś więcej niż tylko duet George – Westbrook.

Jednym z moich największych, pozytywnych zaskoczeń tego sezonu jest bez wątpienia postawa Dennisa Shrodera. Po okresie beztroskiej, niefrasobliwej koszykówki w Atlancie, nie do końca wiedziałem czego spodziewać się po nowym rozgrywającym Oklahomy. Na szczęście Dennis pokazał, że potrafi być dojrzałym przybocznym dla bardziej doświadczonych kolegów. Zdobywa średnio 16 punktów, 3,4 zbiórki i 4 asysty na mecz. Całkiem nieźle biorąc pod uwagę, że co mecz staje u boku top 5 gracza ligi oraz Russa, który swojego triple-double nie zamierza odpuścić.

Dobry sezon rozgrywa również potężny, przypominający rednecka środkowy Oklahomy. Mało kto w lidze jest w stanie przepchnąć Stevena Adamsa. Jeszcze mniej jest takich, którzy potrafią wygrać z nim walkę o piłkę na tablicach. Mógłbym dodać, że nieźle radzi sobie z nim Westbrook, ale nie chcę się bardziej narażać jego fanom. Pochodzący z Nowej Zelandii środkowy notuje średnio 14,9 punktu oraz 9,6 zbiórki i jest mocnym wsparciem zespołu.

Są również solidni i wszechstronni Grant i Ferguson, którzy potrafią rzucać. Dysponują także nieprzeciętnym wzrostem jak na swoje pozycje. Razem tworzą atletyczny i wysoki zespół. Koordynowani w obronie przez Georga są w stanie zatrzymać każdego przeciwnika.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Przyglądając się poszczególnym wagonom rozpędzonego pociągu o nazwie Oklahoma City Thunder łatwiej zrozumieć, dlaczego nie ma na nich mocnych w ostatnich tygodniach. Czy jednak mają szansę zajechać daleko w playoffach czy raczej wykoleją się na pierwszym zakręcie.

 

Zawsze może się coś zepsuć

 

Bardzo wiele zależy od postawy Westbrooka. W ostatnich kilku tygodniach pokazuje światu, że potrafi być fantastycznym uzupełnieniem PG13. Oklahoma ostatnich tygodni to zespół Georga, czy to się komuś podoba czy nie. Westbrook natomiast z pokorą przyjmuje rolę Robina i robi dla zespołu wszystko to, czego w danej chwili potrzebuje najbardziej.

Znamy jednak Russella dłużej, niż ostatnie dwa miesiące. Czasem Doktor Jekyll ustępuje miejsca i na parkiet wkracza Mr Hyde. A Mr Hyde ma w nosie dobro zespołu i przykładowo przejmuje kontrolę nad końcówką meczu, rzucając kilka nie dolotów z rzędu, mimo że ma 24 % skuteczności za trzy w tym sezonie. W innym meczu tego sezonu Mr Hide notorycznie posyła piłki w trybuny, robiąc 8 strat w 30 minut gry i oddając zwycięstwo z dużo niżej notowanym zespołem. Russell Westbrook to gracz nieprzewidywalny. Kiedy zafiksuje się na rzucaniu, nikt, ani nic nie jest w stanie go zatrzymać.

Cały szkopuł w tym, że w obecnym sezonie Westbrook rzuca na fatalnej skuteczności: 41% za dwa, 24 % za trzy oraz 65 % z linii rzutów osobistych. Według większości amerykańskich analityków jest jednym z najgorzej rzucających „volume schooterów” czyli graczy oddających dużo rzutów i zdobywających dużo punktów dla swojego zespołu w lidze.

Jakiego Russella zobaczymy w rundzie play off, kiedy atmosfera i walka sięgną zenitu? Czy będzie oddawał piłkę Georgowi w końcowych minutach meczu?

Niestety Oklahoma ma więcej problemów, które nie muszą, ale mogą uwidocznić się w playoffach.

Oklahoma ma bardzo krótką ławkę rezerwowych. Właściwie poza Fergusonem żaden inny zawodnik nie jest solidnym wsparciem dla pierwszego składu i nie odgrywa istotnej roli w zespole.  Co prawda w Play offach gra się mniejszą ilością zawodników, ale mimo wszystko jest wielce wątpliwym, czy Diallo, Noel albo Felton utrzymają Thunder w grze, kiedy ich liderzy będą odpoczywać.

Oklahoma City mimo posiadania w swoich szeregach Paula Georga, który rzuca jak maszyna, nie ma wielu rasowych strzelców z dystansu. Zespół jest dopiero na 17 miejscu w ilości oddanych rzutów za trzy oraz na 19 miejscu pod względem ilości trafionych. Czy w dobie koszykówki z dalekiego dystansu OKC będzie potrafiło przeciwstawić się zespołom, które regularnie rzucają i trafiają o wiele więcej trójek? O tym przekonamy się za parę miesięcy.

Podsumowując grę Thunder w ostatnich miesiącach, trudno oprzeć się wrażeniu, że są w stanie postawić się każdemu zespołowi w lidze. Ale czy utrzymają formę do czerwca? Trudno powiedzieć. X-faktorem decydującym o ewentualnym sukcesie zespołu pozostaje Russell Westbrook. Można nie lubić jego stylu gry, można go oskarżać o „stat padding”, ale dopóki Thunder będą wygrywać należy im się szacunek.

 

Zobacz także: Tatum szkoli Embiida i Simmonsa!
Fot. Getty Images
Tomasz Kubień