Luka Doncic nie żartuje. Debiutant w składzie Mavs po raz kolejny udowodnił, że można stawiać na niego w najbardziej kluczowych momentach. Na przykład takich, jak zacięta końcówka derbów Teksasu.

 

Nene Hilario trafia właśnie drugi rzut osobisty. Na nieco ponad 3 minuty przed końcem meczu Rockets prowadzą 102:94, a Luka Doncic jest 3/13 z gry. Nie był to jego wieczór i mało kto spodziewa się, że to się zmieni, a Rockets wyjadą z American Airlines Center z porażką.

Zaczęło się niewinnie, od trójki trafionej z narożnika. Później już poszło.

Przez ponad 5 minut zawodnicy Dallas nie potrafili zdobyć nawet jednego punktu. Kiedy Doncic się rozrkęcił – nie mógł przestać ich zdobywać.

James Harden rzucił dla Rockets 35 oczek, spudłował jednak 4 rzuty za trzy w końcówce. Można więc powiedzieć, że zamienili się z Doncicem rolami i choć Słoweniec zakończył mecz z 21 punktami na koncie, każdy wolałby być w jego skórze.

Piękny sen Luki trwa w najlepsze. Nie wiemy co musiałoby się stać, by nagroda Debiutanta Roku nie trafiła w jego ręce.

fot. Associated Press
Czytaj także: Duży cios dla Nuggets, Millsap poza grą