W historyczną noc dla jednego ze Splash Brothers, drugi nie mógł do końca wyregulować celownika. Stephen Curry trafił tylko 3 z 12 rzutów, a pod koniec 3. kwarty dał kibicom w Staples Center trochę radości.

 

Steph przejął fatalne podanie Kyle’a Kuzmy i miał przed sobą najłatwiejsze punkty w tym sezonie – wygląda jednak na to, że im trudniej, tym lepiej dla 2-krotnego MVP. Przy 36-punktowym o takim błędzie zapominamy niemal od razu, jednak Curry przynajmniej sprawił, że na twarzach zrezygnowanych kibiców Lakers na chwilę pojawił się uśmiech.

Pamiętajcie, że pod tym linkiem mamy dla Was kod na dodatkowe -20% na Nike.com!

Koniec końców Steph zakończył mecz z 11 punktami i 12 asystami. Nieco lepiej wypadł Klay Thompson, którego wczorajszy występ będziemy wspominać bardzo długo.

Czytaj także: Doncic i jego pierwsze triple-double w karierze!