To był obrazek pierwszego dnia play offs. Patrick Beverley, jeden z najtwardszych obrońców w całej NBA, miał za zadanie uprzykrzyć życie Kevinowi Durantowi. I choć KD robił swoje, rzucając 23 oczka, Pat bez wątpienia zapadł mu w pamięć.

 

Obaj za swoje słowne utarczki zostali w końcu wyrzuceni z boiska. Dla widowiska był to spory cios – kibice w Oracle wybuchali za każdym razem, kiedy ta dwójka mierzyła się ze sobą po obu stronach parkietu.

I choć obaj działali sobie na nerwy, po meczu Durant mówił o swoim rywalu w samych superlatywach.

Gram przeciwko Patowi odkąd reprezentował Arkansas. Wiem czego się po nim spodziewać. To chłopak z Chicago. Kiedy wychowujesz się na ulicach tego miasta, grasz z prawdziwym zacięciem. Doceniam u niego wszystkie te cechy. Wiadomo, co wniesie na parkiet – fizyczność, gry słowne, robi tak grając przeciwko każdej drużynie w lidze. To jego tożsamość, a Clippers ją wspierają. Wiedziałem czego spodziewać się po tej serii, uważam, że było całkiem zabawnie.

Rywalizacja z szacunkiem – to właśnie w play offach kochamy najbardziej. Oby tylko sędziowie nie psuli tego widowiska.

fot. ESPN
Czytaj także: Bucks – Pistons. Nierówna walka