W dzisiejszym pojedynku Pistons i 76ers nie zabrakło niczego. Obie drużyny wspięły się na wyżyny swoich możliwości, wymieniały się kolejnymi nieprawdopodobnymi zagraniami i miały wręcz identyczne szanse na zwycięstwo. Sixers przybliżyło do niego wykluczenie Andre Drummonda, co do którego mamy sporo wątpliwości.

 

Na dodatek miało ono miejsce na nieco ponad 40 sekund przed końcem czwartej kwarty, kiedy Sixers wygrywali dwoma punktami. Joel Embiid najpierw wyprowadził gości na prowadzenie, a chwilę później postarał się, by w oczach sędziów wyglądać na mocno poszkodowanego w starciu z AD.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Ci uwierzyli w całe przedstawienie i odesłali Drummonda z kwitkiem. Mimo tego obie drużyny czekała dogrywka, w której lepsi, po nieprawdopodobnej końcówce, okazali się Pistons.

Czytaj także: Shumpert odbuduje się w Sacramento?