Podczas play-offów różne rzeczy zdarza się człowiekowi powiedzieć. Nerwy, rywale na wyciągnięcie ręki. Niejeden kibic wymyśla co raz to nowe przezwiska na zawodników drużyny przeciwnej. Inna sprawa, kiedy jeden z nich podejdzie na bliską odległość.

 

Właśnie taka sytuacja miała miejsce po meczu numer trzy. Jeden z fanów Cavs chciał wyżyć się za porażkę swojej drużyny i powyzywać trochę Kevina Duranta, gdy ten wychodził z hali. KD co nieco usłyszał i wrócił, by spojrzeć śmiałkowi w twarz. Wtedy okazało się, że śmiałości na powtórzenie swoich słów kibicowi Cavaliers już zabrakło:

Ktoś zapytał wspomnianego kibica, co go zatrzymało:

Zobaczyłem jak wysoki jest naprawdę.

Wzrost KD zaskoczył go, choć chwilę wcześniej trafiał rzuty nad rękoma jego ulubieńców. Logiczne.

Innemu z fanów odwagi (lub głupoty) już nie brakło:

Świat sportu rządzi się swoimi prawami.

Czytaj także: Suns postanowili, kogo wybiorą z jedynką?