Mecz, w którym było wszystko, zakończył się po myśli Milwaukee Bucks. Podopieczni Joe Prunty’ego dominowali w pierwszej połowie, w drugiej zmarnowali 20-punktowe prowadzenie tylko po to, by w ostatnich sekundach rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść.

 

Boston Celtics – Milwaukee Bucks 102:104

Przez większość spotkania wydawało się, że znów będzie szybko, łatwo i przyjemnie dla gospodarzy. Bucks zatrzymali Celtics na 35 punktach w pierwszej połowie – przez cały mecz nie wpuszczali ich w pomalowane, a C’s musieli radzić sobie rzutami z półdystansu. Pod tym względem w ciągu pierwszych 24 minut nie szło im najlepiej – kłopoty miał Terry Rozier (3/12 z gry), a na przebudzenie pozostałych graczy musieliśmy poczekać do 3. kwarty.

Wtedy to C’s przeprowadzili run, który 20-punktową stratę zmienił w remis. Jaylen Brown (34pkt) po raz kolejny w tej serii pobił swoje carrer high w punktach w play-offs, a wtórował mu Jayson Tatum (21pkt). Skuteczność z ataku podopieczni Brada Stevensa przenieśli także na drugą stronę parkietu – Bucks, którzy w pierwszej części z łatwością wchodzili w pomalowane, nie mogli znaleźć czystych pozycji do rzutu. Wydawać by się mogło, że w przerwie oba zespoły zamieniły się strojami, a my oglądamy dokładnie ten sam scenariusz w odwrotnej wersji.

W czwartej kwarcie oglądaliśmy już walkę punkt za punkt. Bucks do zwycięstwa potrzebowali tego, dzięki któremu w ogóle znaleźli się w play-offs. Giannis Antetokounmpo przebudził się w najlepszym momencie. Najpierw odebrał chęć do gry Al’owi Horfordowi:

By w decydującym momencie dobić rzut Malcolma Brogdona i wyrównać stan serii.

Do zwycięstwa Bucks potrzebna była jeszcze równie udana sekwencja w defensywie. Brad Stevens po meczu przyznał, że rozrysował dwie akcje – pod Terry’ego Roziera (który  w drugiej połowie trafił 2 ważne trójki), oraz pod Marcusa Morrisa. Pierwszą opcję Bucks od razu gościom uniemożliwili. Piłka powędrowała więc do Morrisa, który w całym meczu spudłował 10 z 14 rzutów. Nie trafił i tym razem i Bucks mogą cieszyć się ze zwycięstwa.

Game 5 w nocy z wtorku na środę. Czy Bucks według Was będą w stanie urwać mecz w Bostonie?

Grzegorz Kordylas
Czytaj także: Blazers wyeliminowani! Wielki Davis!