To były dwa dobre dni dla Gordona Haywarda. Po tym, jak przez cały sezon musi mierzyć się z krytyką nie tylko w swoją stronę, ale też w stronę całego zespołu, w ciągu dwóch nocy dwukrotnie został bohaterem Celtics, który dzięki temu perfekcyjnie rozpoczęli trasę wyjazdową.

 

Boston Celtics – Sacramento Kings 111:109

Mecz przeciwko rewelacji tego sezonu, Sacramento Kings, był dla podopiecznych Brada Stevensa sporym wyzwaniem. Po tym jak zafundowali Golden State Warriors najwyższą porażkę w Oakland od ponad 10 lat, w Sacramento czekał na nich zespół, dla którego każde zwycięstwo na tym późnym etapie sezonu jest na wagę złota. Podopieczni Davida Joergera nie mogą jednak liczyć ostatnimi czasy na szczęście – przegrali 6 z 8 ostatnich spotkań, cztery z nich różnicą dwóch lub jednego punktu. W tych czterech meczach grali przeciwko Warriors, Nuggets, Bucks i Celtics. Trudno o większego pecha w pojedynkach z czołowym ekipami w lidze.

Zanim został bohaterem, błąd Gordona Haywarda mógł kosztować Celtics zwycięstwo. Na 7 sekund przed końcem przy stanie 109:106 na korzyść gości, znakomity tego wieczoru Buddy Hield (23pkt) spudłował rzut z dystansu. Hayward tak niefortunnie podszedł mu jednak pod nogi, że sędziowie gwizdnęli faul, a Hield z zimną krwią doprowadził do remisu. Gordon nie zamierzał czekać i szybko wziął sprawy w swoje ręce.

Chwilę wcześniej to Jayson Tatum rozegrał kluczowe akcje dla Celtics i wydawało się, że także i teraz piłka trafi do niego. 21-latek przytomnie odsunął się jednak za linię trzech punktów i zrobił Haywardowi miejsce, by ten zaatakował kosz z lewej strony, zdobywając decydujące punkty.

C’s nadal mają szanse na przewagę parkietu w serii przeciwko 76ers, a w najlepszym przypadku – nawet na 3. miejsce na Wschodzie. Aby tak się jednak stało ich dyspozycja do końca rozgrywek musi choć trochę przypominać tę z obecnej trasy po Zachodnim Wybrzeżu. W jej ramach podopiecznych Brada Stevensa czekają jeszcze dwa spotkania – oba w Staples Center, przeciwko Lakers i Clippers.

Grzegorz Kordylas
fot. Getty Images/Yahoo
Czytaj także: LeBron wyprzedził Michaela!