To był weekend długo wyczekiwanych powrotów. Najpierw, po niemal roku przerwy do gry wrócił Gordon Hayward. Dziś w Vancouver, po raz pierwszy od 13 stycznia, na parkiecie zameldował się Kawhi Leonard, od razu wzbudzając euforię wśród kanadyjskich kibiców.

 

Pierwszy mecz preseason Raptors rozegrali w Vancouver, starej siedzibie Grizzlies. Do Kanady przylecieli Portland Trail Bazers, których przed nowym sezonem nie trzeba dodatkowo motywować. Oba zespoły rozpoczęły mecz w najsilniejszych składach, mieliśmy więc okazję zobaczyć namiastkę współpracy między Leonardem, a Lowrym – jedną z najciekawiej zapowiadających się kooperacji na Wschodzie.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Kawhi w swoim nieoficjalnym debiucie w barwach Raptors rozegrał 19 minut – trafił 3 z 8 rzutów, pudłując przy tym wszystkie 4 próby za trzy. Dwa udane crossovery zwieńczone zdobytymi punktami wystarczyły jednak, by rozgrzać fanów, a przy okazji poderwać z ławki kolegów z drużyny.

Pierwsze koty za płoty – tak jak w przypadku Gordona Haywarda, dla Leonarda liczył się bardziej sam fakt powrotu na parkiet, niż to jak wyglądała jego gra. Reszta przyjdzie z czasem.

Potrzeba czasu, żeby wpaść w odpowiedni rytm, ale cieszę się, że mogłem wrócić na parkiet i rywalizować. Bardzo ważna była dla mnie aklimatyzacja w drużynie – nauczenie się zagrywek i reagowanie na to, co wszyscy robią na parkiecie.

Okazji do złapania rytmu będzie sporo – w preseason czekają Raptors jeszcze dwa mecze, 18 października rozpoczną boje w sezonie regularnym spotkaniem z Cleveland Cavaliers.

fot. NBA/Getty Images
Czytaj także: Zapowiedź sezonu: New York Knicks!