Dominacja w wykonaniu Celtics w pierwszym meczu Finałów Konferencji to zdecydowanie wydarzenie numer jeden ostatnich dni w NBA. LeBron James wychodził już jednak z gorszych tarapatów i tak jak w przypadku serii z Indianą, w której także wraz z kolegami musiał odrabiać straty, zapytany o poziom zaniepokojenia odpowiedział bez zastanowienia – nie ma go wcale.

 

Nie jestem ani trochę zaniepokojony na tym etapie. Nie byłem na uniwersytecie, a to nie March Madness. Z biegiem serii stajesz się lepszy – przegrywałem 0:1, przegrywałem 0:2, nieraz goniłem wynik w play-offach. Według mnie nie mam żadnych powodów do niepokoju, choć zagrałem słabo, miałem 7 strat, nie trafiałem rzutów. […] Przed nami kolejna szansa, możemy pokazać się z lepszej strony we wtorek. Zobaczymy jak będzie.

James zamknął konferencję prasową inną odpowiedzią. Zapytany o to, jak doszło do (jednego z wielu) runu Celtics, który podciął skrzydła jego drużynie…opisał każde kolejne zagranie z pamięci.

Czy Waszym zdaniem Cavs podniosą się i zdołają wygrać Game 2?

 

Czytaj także: Warriors-Rockets po raz pierwszy! Kto wygra?