Kiedy na minutę przed końcem Clippers prowadzili z Nets 10 punktami, pierwsi kibice w Staples Center zaczęli wstawać z miejsc. Nie wiedzieli, że kolejne 60 sekund będzie bardziej dramatyczne, niż cały wieczór.

 

 

Nie potrafię wytłumaczyć tego meczu. To bez sensu. Był chaotyczny, pełen zrywów. Byliśmy praktycznie zwycięzcami, nagle mogliśmy go nawet przegrać, a potem ten niezwykły rzut.

Gdyby nie ten niezwykły rzut, pisalibyśmy pewnie o nieprawdopodobnym comebacku gości. Brooklyn Nets zaskoczyli nas w tym sezonie wielokrotnie i byli na dobrej drodze do tego, by po raz kolejny zwrócić na siebie oczy całego koszykarskiego świata. Prawie się udało.

Lou Will po raz pierwszy w karierze trafił rzut na zwycięstwo równo z syreną końcową. Od początku sezonu 17/18 trzykrotnie wyprowadzał swój zespół na prowadzenie w pięciu ostatnich sekundach meczu. Tylko jeden zawodnik w lidze dokonywał tego równie często. Wiecie który?

Tymczasem temat nagrody 6th Man of the Year powoli staje się coraz bardziej klarowny.

fot. ESPN/TWitter
Czytaj także: Szczęście w nieszczęściu McColluma!