Numer jeden draftu nadal zmaga się z urazem ramienia, który skutecznie utrudnia mu zdobywanie punktów. Największe problemy Fultz ma na linii rzutów osobistych – tam we znaki daje się także jego dziwna technika rzutu, która póki co daje mu zaledwie 50% skuteczność z tego miejsca.

 

Czy doczekamy się zagrywki hack-a-markelle?

Jeszcze niedawno donosiliśmy o urazach, które mają wpływ na bardzo spokojny początek przygody Fultza z NBA. Brett Brown nie chce przeforsowywać swojego debiutanta, ograniczając jego czas spędzony na parkiecie do ok. 20 minut na mecz. Kibice już zdążyli jednak zauważyć jego problemy na linii osobistych. Trudno się dziwić, w końcu to rozgrywający, a od tych zazwyczaj wymaga się perfekcyjnej postawy z tego miejsca.

Być może sam zainteresowany wolałby z linii osobistych po prostu dunkować.

Czytaj także: Anthony Davis świetnie zaczyna sezon!