Nie był to najmilszy powrót na parkiet w karierze Anthony’ego Davisa. AD zagrał dziś po raz pierwszy od poproszenia włodarzy Pelicans o wymianę, a publiczność w Nowym Orleanie dała mu odczuć swoje niezadowolenie.

 

W taki sposób przywitano go wczoraj w Smoothie King Center

AD nie potrzebował jednak wiele czasu, by publiczność stanęła po jego stronie. Kilka zdobytych punktów załatwiło sprawę:

W 3 kwarty Davis skompletował 32 punkty i 9 zbiórek. Kiedy już wydawało się, że po 9 meczach nieobecności Anthony w swoim powrocie wykręci cyfry nie z tej ziemi, Alvin Gentry…posadził go na całą czwartą kwartę.

Mimo tego Pelicans wygrali z Timberwolves 122:117.  W miejsce Davisa na parkiecie w czwartej kwarcie pojawił się Julius Randle, który świetnie radził sobie na przełomie stycznia i lutego pod nieobecność 25-latka. Nie zawiódł także dziś – trafił kilka rzutów spod kosza i kluczowe rzuty osobiste. Alvin Gentry był bardzo przekonany co do swojej decyzji, by zostawić Davisa na ławce:

Nie pozwoliłbym mu grać 38, 40 minut w pierwszym meczu po powrocie z kontuzji. Rozmawialiśmy o przedziale czasowym między 22 a 25 minut. Dlatego nie wrócił do gry. Grał świetnie i zrobił, co do niego należało. Jak to Anthony.

Także AD nie przejmuje się ani czwartą kwartą, ani reakcją kibiców:

Okrzyki z trybun trochę mnie zaskoczyły i na pewno były bardzo niezręczne, ale to życie, stary. Ludziom nie podobają się niektóre rzeczy. Ja martwię się tylko o grę w koszykówkę. Kocham grać, kocham tę grę. Razem z chłopakami mamy tutaj wyjątkową relację. Oczywiście, że chcę być z nimi na parkiecie. Oni chcą, żebym był z nimi na parkiecie. To proste.

Pozostałe rzeczy, hałas, plotki, Twitter, to nieważne. Nie obchodzi mnie to. Chcę grać i cieszę się, że mogłem wrócić dziś na 25 minut, dobrze się bawiłem.

Davis zostaje w Nowym Orleanie do końca sezonu. Czy uda mu się pożegnać z klubem awansem do play-offs?

Grzegorz Kordylas
fot. Associated Press
Czytaj także: Redick rozstrzelał Nuggets!