Scotiabank Arena, a dawniej Air Canada Center, słynie z elektryzującej atmosfery na trybunach. Kanadyjskich kibiców w ekstazę wprowadzają Kawhi Leonard, Kyle Lowry i spółka – 20 lat temu robił to Vince Carter. Publiczność w Toronto postanowiła odwdzięczyć mu się owacją na stojąco – całkiem możliwe bowiem, że dzisiejszy mecz był jego ostatnim występem w tej hali.

 

Jeśli faktycznie tak było, Vinsanity nie może narzekać na brak docenienia ze strony kibiców:

Carter trafił dziś przeciwko swojej byłej drużynie dwie trójki, a Hawks musieli uznać wyższość rywali, którzy dzięki znakomitej postawie Kawhi Leonarda (31pkt) wygrali 104:101.

Podczas rozdania nagród NBA Awards w 2017 roku, Carter przyznał, że jeszcze dwa sezony i jego kariera dobiega końca. To, że dzisiejszy występ był jego ostatnim w Toronto jest więc bardzo prawdopodobne. Przy okazji u wielu rodzi się zapewne pytanie – czy Raptors powinni zastrzec koszulkę z numerem 15?

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Raptors pozyskali Cartera zaraz po tym, jak Golden State Warriors wybrali go z #5 numerem w Drafcie 1998. W barwach ekipy z Toronto, Vince rozegrał 6 i pół sezonu, po czym opuścił drużynę w niezbyt przyjaznej atmosferze. W pierwszym meczu po powrocie został niemiłosiernie wybuczany przez kibiców i odwdzięczył im się 39 punktami.

Dziś nastroje są jednak zupełnie inne. Toronto znów kocha Cartera, czego dowód mogliśmy zobaczyć w dzisiejszym spotkaniu.

To jak, koszulka Vince’a zawiśnie pod kopułą ScotiaBank Arena?

fot. Dale Zanine-USA TODAY Sports
Czytaj także: Wiggins znów zaskoczył Thunder!