W minionym sezonie na Uniwersytecie Oklahoma, dla Trae Younga nie było rzutu, którego nie byłby w stanie trafić. Wygląda na to, że z czasem tę umiejętność jest w stanie wyrobić sobie także w NBA – próbkę swoich możliwości pokazał w dzisiejszym meczu przeciwko San Antonio Spurs.

 

9-10 metrów od kosza? Dla Younga to żaden problem.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Game-winnerem Trae zwieńczył występ, w którym zaliczył 22 punkty, trafiając 4 z 8 trójek. Po odejściu Dennisa Schrodera, Young będzie rywalizował o miejsce w pierwszej piątce z Jeremy Linem. Jeśli jego występy będą wyglądały tak, jak ten dzisiejszy, o swoje minuty 20-latek nie ma się co martwić.

Czytaj także: Wall przejechał się po Pistons!