Kochamy lata 90. W zeszłym tygodniu zabrał nas do nich Dirk Nowitzki. Dzisiejszej nocy, Vince Carter został dopiero szóstym czterdziestolatkiem w historii ligi, który rzucił ponad 20 punktów. Żeby było jeszcze ciekawiej – zrobił, to nie pudłując ani jednego rzutu.

 

Bucks – Grizzlies 93:113

Nie był to też żaden dodatek do blowoutu w wykonaniu kolegów. Mecz przebiegał pod dyktando Grizzlies, jednak to, co najlepsze dla gospodarzy miało nadejść wraz z co raz śmielej poczynającym sobie Carterem. Vince Carter (24pkt) już w pierwszej połowie zaczął swój popis strzelecki i zakończył go w perfekcyjnym stylu – 8/8 z gry, 6/6 za trzy, 2/2 z linii. Zrobił to w swoim pierwszym starcie w tym sezonie.

Bucks nie mogli poradzić sobie ze znakomicie współpracującymi dziś Grizzlies, którzy asystowali sobie przy aż 30 z 41 trafionych rzutów. John Henson Greg Monroe nie mieli odpowiedzi na Marca Gasola, który rozdał 7 kończących podań, a z ławki świetnie uzupełniał go Zach Randolph (14pkt), który w czwartej kwarcie przywrócił gospodarzom dwucyfrowe prowadzenie, po tym jak Bucks zbliżyli się na 7 punktów.

Vince Carter został najstarszym graczem, który wyszedł w pierwszej piątce, odkąd Juwan Howard rozpoczął mecz w S5 Miami w kwietniu 2013 roku. 40 lat i 46 dni to jednak żadna granica dla Vinsanity. W swoim 19. sezonie w NBA trzykrotnie rzucił 20 oczek. Grizzlies wygrali każde z tych spotkań.

Wizards – Timberwolves 104:119

Wizards i Timberwolves na jeden wieczór zamienili się rolami. Goście kompletnie nie radzili sobie w potyczce z podopiecznymi Toma Thibodeau. Choć początek mieli niezły:

https://www.youtube.com/watch?v=ohnptWC1i88

To, co nastąpiło później, było już jednak nieuniknione. Wolves rozegrali jedno z najlepszych spotkań w sezonie, a Ricky Rubio już w pierwszej kwarcie rozdał 10 kończących podań, by ostatecznie zakończyć wieczór z 19 asystami na koncie. To nie tylko jego rekord kariery, ale także rekord Timberwolves. Rubio na przełomie ostatnich tygodni gra koszykówkę swojego życia. W bezpośrednich pojedynkach przyćmił Chrisa Paula i Stephena Curry’ego. Dziś to samo zrobił z Johnem Wallem (27pkt), prowadząc drużynę do ważnego zwycięstwa.

Nie byłoby by jednak 19 asyst Rubio, ani zdecydowanej wygranej, gdyby nie Karl-Anthony Towns. KAT aż 17 ze swoich 39 punktów zdobył w 4. kwarcie, gdy Wizards próbowali po raz ostatni ugrać coś w tym meczu. Nie było na to jednak szans. choć Wall jeszcze na nieco ponad 4 minuty przed końcem zmniejszył stratę do 5 punktów. W meczach, w których różnica wynosi mniej niż 5 punktów na 5 minut przed końcem spotkania, Wolves mają w obecnym sezonie bilans 12-21. Dziś dokończyli jednak dzieła w świetnym stylu. Rubio, do spółki z Townsem i Andrew Wigginsem, zwiększyli przewagę w ostatnich minutach i dowieźli do końca swoje 28. zwycięstwo w sezonie.

Clippers – Jazz 108:114

Utah Jazz w każdym meczu udowadniają, że ich czwarte miejsce w konferencji zachodniej to nie przypadek. W dwóch poprzednich meczach z Clippers, Jazz zatrzymali podopiecznych Doca Riversa na 88 punktach. Co z tego jednak, skoro oba te mecze przegrali. Dziś ich siłą był atak. Potrafili przeciwstawić się 33 punktom Chrisa Paula, współpracując na całej długości parkietu. Gordon Hayward (27pkt) brał na siebie odpowiedzialność w ważnych momentach, lecz w tym najważniejszym nie zawiódł stary wyga Joe Johnson. Po tym, jak George Hill niemal wypuścił piłkę z rąk, a Joe wreszcie doczekał się jej w swoich rękach, bez zastanowienia oddał rzut równo z syreną kończącą akcję. Dagger.

https://www.youtube.com/watch?v=rBd4iv8sZYI

Było to podcięcie skrzydeł dla Clippers, którzy starali się zmazać złe wrażenie z trzeciej kwarty, w której dali sobie rzucić 40 punktów. Jazz nie zapomnieli również o tym, z czego są znani w obecnym sezonie. Rudy Gobert pomógł zatrzymać Blake’a Griffina na zaledwie 3 celnych rzutach, a cała drużyna gości miała zaledwie 28 zbiórek. Niemal tyle samo, ile sam Gobert w lutowym meczu z Mavs.

Hawks – Spurs 99:107

Kolejna noc, kolejny świetny występ Kawhi Leonarda (31pkt). Po spudłowaniu dwóch pierwszych rzutów, Kawhi trafił pięć kolejnych, a Spurs już w pierwszej kwarcie zbudowali dwucyfrową przewagę. Mimo 19. zwycięstwa z rzędu u siebie przeciwko Hawks i zrównania się w tabeli z Golden State Warriors, nie był to dla podopiecznych Gregga Poppovicha łatwy wieczór. Spurs popełnili aż 23 straty, a 15-punktowe prowadzenie zmarnowali w czwartej kwarcie, gdy Tim Hardaway Jr. (17pkt) zmniejszył stratę Hawks do 2 oczek. Gospodarze mieli jednak szczęście, a szczęście to nazywa się Kawhi Leonard. Do spółki z będącym w świetnej dyspozycji Patty Millsem dokończyli mecz, odbudowując przewagę.

Jeszcze 11. lutego Spurs mieli do Warriors największą stratę w obecnym sezonie. Od tamtego czasu Leonard i spółka mają bilans 11-1, podczas gdy Golden State wygrało 6 z 12 spotkań.

Na pozostałych parkietach:

  • Chicago Bulls przerwało serię pięciu porażek. Trójka Butler-Wade-Rondo rozpoczęła mecz z Hornets w pierwszym składzie i rzuciła w sumie 66 punktów. Rondo w swoim pierwszym starcie od 30. grudnia zrobił różnicę, trafiając 3 trójki już w pierwszej kwarcie.
  • DeMar DeRozan rzucił 25 punktów, a Raptors nie dali szans Mavericks, pokonując ich u siebie 100:78
  • Kolejne triple-double Elfrida Paytona (13pkt/13as/10zb) nie wystarczyło do zwycięstwa nad Kings. Dla Sacramento było to dopiero drugie zwycięstwo od czasu odejścia DeMarcusa Cousinsa
  • 25 punktów i 11 zbiórek zanotował dla Lakers 19-letni debiutant Ivica Zubac. Do zwycięstwa było Jeziorowcom jednak daleko – Nuggets wygrali przewagą 28 punktów.
Czytaj także: Statystyki Tygodnia #4: Westbrook niczym MJ!
fot. Justin Ford
Grzegorz Kordylas