Weteran ligowych parkietów jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Vince Carter w kolejnym sezonie pomoże Atlancie Hawks w rozwijaniu młodzieży. Na tym etapie jego kariery to jedno z głównych zadań zawodnika.

 

Nie było do końca pewne, co się stanie z Vincem Carterem po sezonie 2017/2018. Zawodnik sugerował, że ma w baku jeszcze wiele paliwa, ale pierwsze tygodnie okienka upłynęły bez jakichkolwiek decyzji. Najprawdopodobniej weteran czekał, aż sytuacja wśród ekip się ustabilizuje i wskaże mu najlepsze rozwiązanie. Ostatecznie Carter porozumiał się z Hawks w sprawie rocznego kontraktu za 2,4 miliona dolarów. To minimalna kwota dla weterana. Na nic innego Vince nie mógł za bardzo liczyć. Niemniej wybór słabych Hawks jest zaskakujący.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Przypuszczano, że Carter będzie szukał drużyny, która pozwoli mu się włączyć do walki o mistrzostwo. Tymczasem zawodnik związał się z zespołem będącym w bardzo głębokiej przebudowie. W styczniu Carter będzie miał 42 lata. Przed nim 21 sezon na ligowych parkietach. Ciągle potrafi wnieść na parkiet energię i jakość. Jest obecnie najstarszym graczem w lidze. Poprzedni sezon spędził z Sacramento Kings i w 58 meczach notował średnio 5,4 punktu i 2,6 zbiórki trafiając 40,3 FG% i 34,5 3PT%.

Mówiło się o możliwości powrotu Cartera do Toronto, ale strony nie doszły do żadnego porozumienia. To bez wątpienia byłaby fajna historia. Drugi rok z rzędu Vince będzie występował w roli mentora młodszych kolegów. Czy to jego finałowy sezon? Zabawne, ale nie możemy być tego pewni.

Zobacz także: Jordan Brand nie chce Kawhiego
fot. Fernando Medina
Michał Kajzerek
@mkajzerek