Wszystko wydawało się iść po myśli Lakers. LeBron James był na poziomie nieosiągalnym dla reszty ligi, młodzi wokół niego zaczęli tworzyć zgrany kolektyw, a pod koszem można było liczyć jak nie na JaVale’a McGee, to na Tysona Chandlera. Wszystko pokrzyżowała jednak kontuzja Króla. Pod nieobecność Jamesa, Jeziorowcy przegrali 5 z 6 kolejnych spotkań.

 

To wystarczyło, by spadli na 8. miejsce w tabeli Zachodu. Do tej pory mowy o biciu na alarm nie było. Dzisiejszy blamaż  w meczu przeciwko Minnesota Timberwolves znacznie obniżył jednak morale w drużynie. Lakers rzucali z 38% skutecznością – sama pierwsza piątka spudłowała aż 31 z 41 rzutów i wyraźnie przegrała walkę na tablicach. Trener Luke Walton po meczu miał zastrzeżenia zwłaszcza do dwójki młodych gwiazdorów. Brandon Ingram i Lonzo Ball mają dopiero po 21 lat, jednak już niejednokrotnie udowodnili, że potrafią brać grę na swoje barki. Według Waltona, to czego im ostatnio brakuje, to pełne zaangażowanie:

Próbują, ale są bardzo młodzi. Potrzebujemy więcej pasji, więcej zaangażowania, więcej walki. I nie chodzi tu o większą ilość punktów. Bardziej o rzucanie się po stracone piłki, głośną komunikację, walkę o zbiórki.

Brandon miał kilka naprawdę udanych zbiórek po których mogliśmy szybko wyprowadzić kontrę. Potrzebujemy tego od niego przez cały czas. Dopóki znów nie będziemy w pełnym składzie, chłopaki muszą walczyć z jeszcze większą pasją. Trudno o zwycięstwa nawet kiedy wszyscy są zdrowi. Kiedy brakuje ludzi, trzeba podwoić starania.

Lakers przystąpili do meczu z Wolves bez Jamesa, Rondo i Kuzmy. Już w pierwszej kwarcie przegrywali 5-26, a ich gra wyglądała katastrofalnie, głównie w wyniku braku scorerów z prawdziwego zdarzenia. Ingram trafił 5 z 16 rzutów i nie był to jego dzień w ofensywie. Jego skuteczność w nowym roku to póki co marne 36%. Przekłada się to oczywiście na jego mniejszą pewność siebie – to zła wiadomość, biorąc pod uwagę fakt, że Ingram ma piłkę w 24% posiadań, odkąd James odpoczywa. Ballowi przypada 17% z nich. Walton powtarza, że obaj są kluczowymi zawodnikami w rotacji i wymaga od nich nieco więcej niż od reszty:

Lonzo musi być agresywny, nie tylko zdobywać punkty, ale przede wszystkim grać dla innych. Brandon i Lonzo to nasi playmakerzy, a dziś, z tego co pamiętam, mieli najwięcej strat. Nie chcę zrzucać na nich winy, ale to część odpowiedzialności, kiedy jest się rozgrywającym, lub playmakerem – dbasz o piłkę i rozkręcasz kolegów z drużyny, zapewniasz im łatwe pozycje do rzutów.

Dziś tego nie było. Jak długo Lakers będą zależni od dwójki Ingram-Ball? Kyle Kuzma był z drużyną w Minneapolis i być może wróci na kolejny mecz (w Dallas). James opuści jeszcze około tygodnia. Rajona Rondo zobaczymy w akcji prawdopodobnie dopiero w lutym.

fot. Jayne Kamin-Oncea-USA TODAY Sports
Czytaj także: Curry testuje step-back Hardena!