Ciąg dalszy sprzątania w Lakers. Z posadą trenera rozstał się Luke Walton. Zespół z LA zakończył sezon z bilansem 37-45, zajmując ostatecznie 10 lokatę w konferencji zachodniej.

 

 

 

Zdaje się, że po wypowiedziach Johnsona sprzed paru dni, decyzja o zwolnieniu Waltona była tylko kwestią czasu. Tak też się stało. Władze klubu z Kalifornii doszły do porozumienia z Lukiem i oficjalnie przestał być głównym trenerem zespołu.

Walton to młody, ale szanowany w NBA trener. Swoją karierę  rozpoczął 5 lat temu jako asystent Steva Kerra w Golden State. Sezon później, podczas absencji Kerra z powodów zdrowotnych Luke, jako interim coach samodzielnie poprowadził Warriors do bilansu 39-4.

W Lakers spędził 3 sezony. W tym czasie wygrał 98 z 246 meczów. W dwóch pierwszych latach wyraźnie poprawił bilans zwycięstw i wydawało się, że Lakers są na właściwym torze.

Sytuacja i oczekiwania zmieniły się diametralnie wraz z przyjściem Lebrona Jamesa. Luke musiał wygrywać tu i teraz. Bilans na zakończenie obecnego sezonu zdaje się sugerować, że trener nie sprostał oczekiwaniom klubu. Jednak warunki, w których musiał pracować trudno nazwać komfortowymi.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

To był trudny rok dla „złoto – purpurowych”. Właściwie wszystko co mogło pójść nie tak, poszło nie tak. Nietrafione transfery zawodników o reputacji „trudnych” do współpracy, kontuzje kluczowych graczy, presja Magica, presja Lebrona, medialna szopka wokół transferu Anthonego Davisa. To wszystko okoliczności łagodzące.

Z drugiej strony Waltonowi zarzucano niezrozumiałą rotację składem czy brak reagowania na to o dzieje się na parkiecie w kluczowych momentach meczów.

Jedno jest pewne. Luke to młody i perspektywiczny trener, który powinien dostać kolejną szansę na prowadzenie zespołu NBA. Najlepiej w młodym zespole bez obciążeń wynikających z historii i oczekiwań, które zawsze towarzyszą największym firmom w NBA jak LA czy Boston.

 

Zobacz także: Mamy Polaka w drafcie
fot. Getty Images
Tomasz Kubień