Choć są naszpikowani gwiazdami, zdarzają im się słabsze mecze. Stephen Curry i Klay Thompson kilkakrotnie tej wiosny walczyli z własnymi demonami i słabą skutecznością – i niemal za każdym razem na ratunek przybywał im Kevin Durant. Od początku serii finałowej Warriors będą musieli radzić sobie jednak bez swojego najlepszego zawodnika.

 

Durant został wykluczony z meczu numer 1, a najprawdopodobniej nie wystąpi także w Game 2.

Obawy kibiców Warriors są uzasadnione, jednak bez wątpienia są one dziś dużo mniejsze niż przed szóstym meczem serii z Rockets. Durant od początku play offs był ostoją mistrzów, rzucając 34 punkty na mecz i trzykrotnie schodząc z parkietu z dorobkiem 45 oczek. Rockets byli faworytami Game 6, a kiedy po 24 minutach na koncie Curry’ego widniało 0 punktów, większość z nas szykowała się już na decydujący mecz w Oakland.

Steph zamknął jednak usta wszystkim, prowadząc Dubs do piątych Finałów Konferencji z rzędu.

Osłabieni brakiem Duranta i Cousinsa Warriors to nadal faworyci tej serii. Rywalizacja z Trail Blazers może okazać się jednak równie trudnym wyzwaniem, co odpieranie ataków Jamesa Hardena i spółki. Będzie to też seria jedyna w swoim rodzaju – po raz pierwszy w Finałach Konferencji naprzeciw siebie stanie dwóch braci.

Początek Game 1 w nocy z wtorku na środę o 3:00 naszego czasu.

Czytaj także: Porzingis znów w tarapatach!