Mało kto spodziewał się tak wyrównanego meczu w Staples Center. Młodzi Lakers postawili mistrzom NBA twarde warunki, jednak to Dubs, rozpoczynający właśnie serię wyjazdową, zachowali więcej zimnej krwi i wyjechali z Los Angeles ze zwycięstwem.

 

Nic nie było tu jednak oczywiste. Jeszcze na 50 sekund przed końcem czwartej kwarty, po akcji 2+1 w wykonaniu Kentaviousa Caldwell-Pope’a (21pkt), Lakers wygrywali trzema punktami. W takich sytuacjach Warriors mają jednak do kogo się zwrócić i chwilę później, po świetnej zasłonie Andre Iguodali, na czystą pozycję wyszedł Kevin Durant (29pkt) i trafił trójkę tuż nad Lonzo Ballem (15pkt/10as).

Było 109:109 i obie ekipy miały szansę skończyć mecz w regulaminowych 48 minutach jednak ani KD, ani rewelacyjny tego wieczoru Brandon Ingram (32pkt) nie trafili swoich rzutów.

Dogrywka zaczęła się od dwóch trójek Stephena Curry’ego (28pkt), który rozkręcał się z minuty na minutę. Jeszcze w połowie trzeciej kwarty miał na koncie zaledwie 9 punktów i 4/11 z gry. Gdy przyszedł czas, Steph potrafił jednak dostarczyć potrzebne punkty. Warriors szybko zapewnili sobie 7-punktowe prowadzenie w dogrywce, ale jeśli ktoś myślał, że już po meczu, Lakers znów go zaskoczyli. Dwójka Ingram-Clarkson (21pkt) przez kolejne minuty robiła, co mogła, by przywrócić swojej drużynie szanse na zwycięstwo. Wreszcie Clarkson trafił trójkę na 121:124, a chwilę później Brandon Ingram zabrał piłkę Durantowi i na 18 sekund przed końcem stanął na linii osobistych, trafiając oba rzuty.

Sprawdź produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

W końcówce szczęście znów uśmiechnęło się jednak w stronę Warriors. Sędziowie od razu po podaniu do Stephena odgwizdali faul, choć dwukrotny MVP był bardzo bliski straty. Gdy spudłował drugi osobisty, po dość zwariowanej sekwencji Warriors odzyskali piłkę, a Curry mógł dokończyć mecz kolejnymi rzutami z linii.

Aż 7 graczy rzuciło dziś 20, lub więcej punktów. Oprócz wyżej wymienionych w gronie tym był także Klay Thompson (20pkt). Draymond Green był bliski triple-double (15pkt/11zb/9as), a Lonzo Ball po meczu musiał mieć zakładane szwy.

Warriors wygrali tego wieczoru dwukrotnie. Przed meczem wręczyli Luke’owi Waltonowi taką oto listę:

Humory dopisywały im zapewne także po meczu. Przed nimi lot do Orlando i spotkanie z Magic. Lakers lecą do Denver, gdzie zagrają w nocy z soboty na niedzielę.

Grzegorz Kordylas
fot. Robert Gauthier / Los Angeles Times
Zobacz także: Howard bierze Ibakę na plakat!