To był dokładnie taki mecz, jakiego oczekiwaliśmy. Toronto Raptors na własnym parkiecie podejmowali aktualnego mistrza NBA. Klay Thompson kilka dni temu stwierdził, że to może być zapowiedź wydarzeń z czerwca 2019.

 

Ostatecznie zespoły potrzebowały dogrywki, by rozstrzygnąć między sobą to niezwykle pasjonujące widowisko. Spotkały się drużyny, które w tym momencie mają największe szanse na grę w Wielkim Finale. Co prawda Golden State Warriors nie zdominowali swojej konferencji, co nie zmienia faktu, że ich wypełniona gwiazdami rotacja zapewnia im największe możliwości. Raptors przegrali osiem poprzednich meczów przeciwko Warriors, więc szczególnie zależało im na przerwaniu serii. Na 55 sekund przed końcem czwartej kwarty Kyle Lowry trafił trójkę, która dała gospodarzom prowadzenie 119:113. W odpowiedzi Kevin Durant trafił dwie trójki, w tym jedną dającą gościom z Oakland dogrywkę na 8,6 sekund przed końcem. W drugiej kwarcie prowadzenie zespołu Nicka Nurse’a dobijało już do 20 oczek, więc Warriors wyszarpali tę dogrywkę.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Raps mieli jeszcze szansę. Kawhi Leonard wjechał pod kosz i oddał piłkę do Serge’a Ibaki. Ten jednak nie zdążył wyprowadzić rzutu przed upływem czasu. W dogrywce na 2 minuty przed końcem Danny Green najpierw trafił trójkę, która przełamała remis, a chwilę później prowadzenie miejscowych z linii wolnych podwyższył Pascal Siakam, który wykorzystał przechwyt Lowry’ego. Z tego GSW już się nie podnieśli ostatecznie przegrywając 128:131. Na swoich barkach niósł zespół Kevin Durant. Skrzydłowy był absolutnie fenomenalny notując 51 punktów (18/31 FG, 4/7 3PT, 11/12 FT), 11 zbiórek, 6 asyst. Najlepszy po stronie Raps był z kolei Kawhi Leonard zapewniając od siebie najlepsze w sezonie 37 oczek (14/24 FG, 3/6 3PT, 6/6 FT), 8 zbiórek, 3 asysty, przechwyt oraz blok. To był fantastyczne mecz!

– Niesamowite koszykarskie widowisko dla kibiców z całego świata – mówił po wszystkim Steve Kerr. – Dzisiaj byliśmy odrobinę gorsi – dodał. – To oni wystosowali pierwsze uderzenie i zrobili to skutecznie – stwierdził z kolei Andre Iguodala.

Warriors nadal bez Stepha Curry’ego, który wróci na starcie z Detroit Pistons. Zespół przewidział intensywność meczu w Toronto i postanowił nie ryzykować.

Zobacz także: Doncić jest nie z tej ziemi
fot. Mark Blinch/NBAE via Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek