Kto by pomyślał jeszcze kilka miesięcy temu, że Pascal Siakam będzie jednym z największych wygranych tego sezonu. 25-latek z Kamerunu, który aż do nastoletnich lat nie interesował się koszykówką dziś jest na koszykarskim szczycie.

 

Pierwszy tytuł mistrza NBA, średnie na poziomie 19pkt/7zb w Finałach przeciwko Golden State Warriors (kryty przez Draymonda Greena), a dziś to – wyróżnienie za największe postępy w minionym sezonie. Zasłużone jak cholera.

Dla Pascala to trzeci sezon w barwach Raptors. Rok temu Dwane Casey tylko pięć razy wystawił go w pierwszej piątce. Zmiana na stanowisku trenera, trochę ciężkiej pracy latem i Siakam stał się jednym z najważniejszych graczy rotacji. Na przestrzeni całych play offów śmiało można uznać go za drugiego najlepszego zawodnika Toronto. I choć nagroda MIP przyznawana jest za sezon regularny, występy w fazie pucharowej fakt, że Kameruńczyk poczynił ogromne postępy:

Game 1 w Finałach (vs GS): 32 punkty/8 zbiórek
Game 3 w Finałach Konferencji (vs Bucks): 25 punktów/11 zbiórek
Game 1 w drugiej rundzie (vs 76ers): 29 punktów/7 zbiórek
Game 3 w pierwszej rundzie (vs Magic): 30 punktów/11 zbiórek

Kiedy w 2012 roku przyleciał do RPA na camp Basketball Without Borders, zrobił to głównie po to, by spotkać się na miejscu z siostrą, której nie widział przez lata. Na miejscu zastał Luola Denga i Serge’a Ibakę i ni w ząb nie rozumiał dlaczego wszyscy zebrali się wokół nich. Nie miał pojęcia kim jest ta dwójka. Na poważnie zajął się koszykówką w wieku 17 lat. 3 lata później w tragicznym wypadku zginął jego ojciec – główny motywator, którego marzeniem było zobaczenie syna na parkietach NBA.

I niech ktoś powie, że nie można.

Grzegorz Kordylas
fot. Jesse D. Garrabrant
Czytaj także: Giannis nad Hardenem!