Pamiętacie powrót Kawhi Leonarda do San Antonio? Powitanie MVP Finałów z 2014 roku ani trochę nie przypominało tego, jakie zgotowali DeMarowi DeRozanowi kibice w Toronto. Powrót do miejsca, w którym spędził 9 sezonów, nie do końca będzie jednak miłym wspomnieniem dla 29-latka.

 

W meczu, w którym różnica punktów nawet przez moment nie była dwucyfrowa, emocje zapewniał nam sam kontekst spotkania. Po łamiącym serce kibiców i samego zawodnika transferze, w którym Toronto Raptors wysłali do San Antonio DeMara DeRozana, blizny nadal nie zostały zagojone, a pochodzący z Compton koszykarz do dziś ma klubowi za złe, że potraktował go w ten sposób.

Mimo 23 punktów na koncie i brania na siebie odpowiedzialności w końcówce, pierwszy mecz po powrocie do Toronto prawdopodobnie będzie śnił się DeMarowi po nocach. Wszystko za sprawą niemocy wobec Kawhi Leonarda w ostatnich minutach i straty, która koniec końców kosztowała gości zwycięstwo.

Przy stanie 117:116 na 20 sekund przed końcem, DeRozan wyprowadzał piłkę z własnej połowy w asyście właśnie Leonarda. Ten wybił mu ją z rąk, a na miejscu momentalnie pojawił się Kyle Lowry i razem z Kawhim wyprowadził Raptors na prowadzenie, którego nie oddali już do końca. Tak oto najlepszy przyjaciel DeMara DeRozana do spółki z graczem, który zastąpił go w rotacji zespołu z Toronto, wykorzystali jego błąd i wygrali mecz.

 

Obie drużyny podzieliły się więc zwycięstwami w bezpośrednich pojedynkach. Moglibyśmy przyznać, że DeRozan i Leonard są kwita, z jednym wyjątkiem. Tego pierwszego witają owacją zarówno w Teksasie, jak i w Kanadzie.

Czytaj także: George znów wielki!