Mecz Magic-Spurs, pierwszy test każdej z tych drużyn przed nowym sezonem, był meczem bez historii. Magic zdominowali gospodarzy i wygrali prawie 40-punktową różnicą. Na uwagę zasługują jednak dwa powroty, które mogą mieć ogromny wpływ na losy obu zespołów.

Po jednej stronie – Markelle Fultz. #1 pick Draftu 2017, skreślony przez kibiców Filadelfii przez notorycznie powtarzające się problemy z barkiem i wątpliwą technikę rzutu. W Orlando uwierzyli we Fultza i zaproponowali mu dwuletni kontrakt. Wciąż młodziutki, 21-letni wychowanek uczelni Washington, zadebiutował dziś w barwach Orlando i w 17 minut na parkiecie pokazał się ze znakomitej strony. Dobrze wbił się w mecz- czasie, kiedy był na boisku Magic wypunktowali rywali różnicą 30 punktów.

Fultz trafił 3 z 8 rzutów, a jego rzut wyglądał dużo lepiej, niż jeszcze kilka miesięcy temu.

Z drugiej strony – Dejounte Murray. Jego kontuzja nie była taką zagadką, jak w przypadku Fultza. Niemal równo rok temu 23-latek zerwał więzadła w prawym kolanie i opuścił cały miniony sezon. Spurs odczuli jego brak zwłaszcza po bronionej stronie parkietu – wszak rok wcześniej Murray trafił do All-Defensive 2nd Team. Dziś wyglądał świetnie – zarówno w obronie jak i w ataku.

Dejounte wyszedł w pierwszej piątce, ale Pop rzecz jasna oszczędzał jego siły i pozwolił grać tylko 15 minut. Nie przeszkodziło mu w zdobyciu 11 punktów i rozdaniu 4 asyst.

Nic, tylko życzyć zdrowia jednemu i drugiemu. To może być dla nich przełomowy sezon.

Grzegorz Kordylas
fot. Daniel Dunn-USA TODAY Sports
Czytaj także: Kyrie zadebiutuje przeciwko LeBronowi!