Źle się dzieje w Waszyngtonie. Zespół gnije od środka. John Wall zwyzywał Scotta Brooksa, a Bradley Beal twierdzi, że trwi w tym gównie już od siedmiu lat. To oznacza, że zmiany są nieuchronne, ale kiedy nastąpią?

 

Adrian Wojnarowski poinformował, że Bradley Beal i John Wall trafili na transferową listę i generalny menadżer z DC – Ernie Gunfeld jest gotów wysłuchać propozycji za obu zawodników. W międzyczasie pojawiają się doniesienia o zainteresowaniu Otto Porterem ze strony New Orleans Pelicans. Zawodnik ma 26 milionów dolarów w umowie za bieżące rozgrywki, a rzuca średnio 10/11 punktów, więc na tym froncie sytuacja również jest trudna. Ale co z tym Wallem i Bealem? Kto mógłby być zainteresowany? Można odnieść wrażenie, że szybciej Wizards wytransferowaliby Bradleya, który nie jest graczem do tego stopnia absorbującym grę, co Wall.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Niewykluczone, że kierunkiem zainteresowałby się Magic Johnson, odbudowujący potęgę Lakers. Beal za bieżące rozgrywki otrzyma 25 milionów. W jego umowie są jeszcze dwa zagwarantowane lata za łączną sumę 55 milionów dolarów. Zatem każdy zespół, który zdecydowałby się po Beala sięgnąć, ma gwarancję, że ten zostanie w drużynie na dłużej. Znacznie gorzej jest z Wallem, bo w przyszłym sezonie w życie wchodzi jego 5-letnie przedłużenie za 190 milionów dolarów. To pieniądze, które odstraszą wielu generalnych menadżerów.

Na razie ciężko wyrokować, co się stanie i czy faktycznie Wizards będą kimkolwiek handlować przed zamknięciem okienka transferowego, czyli przed 7 lutego. Jeśli nic nie zmienią, narażą się na kolejny stracony sezon. Osoby blisko powiązane z drużyną twierdzą, że zarząd jest gotowy do zmian i nie zaczną się one od sztabu, lecz od zawodników. Konkretna rewolucja mogłaby przywrócić ducha koszykówki w DC, bo dotychczasowe mecze sezonu 2018/2019 pokazują, że podopieczni Scotta Brooksa niemal całkowicie utracili chęć do rywalizacji. Odwrócenie sytuacji może oznaczać rozstanie z Bealem lub Wallem.

Na jednym z ostatnich treningów Wall zwyzywał Scotta Brooksa. Na jedno z poleceń szkoleniowca odpowiedział soczystym „fuck you”, za co został ukarany grzywną. A sezon ucieka…

Zobacz także: Wielki Kemba
fot. Rocky Widner/NBAE via Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek