Choć to John Wall i Bradley Beal jako pierwsi w tym sezonie musieli uporać się z plotkami transferowymi na swój temat, ich pozycja w Waszyngtonie póki co pozostaje bez zmian – zmienia się tylko otoczenie. Po oddaniu Kelly Oubre Juniora, Wizards wymienili dziś Otto Portera. Czy dostali za niego tyle, ile mogli?

 

Jeszcze półtora roku temu, Otto Porter Jr. był dla Wizards na tyle cenny, że wyrównali bardzo wygórowaną ofertę Brooklyn Nets. Klub z Nowego Jorku zaproponował #3 Draftu 2013 kontrakt wart 106 milionów dolarów. Wszyscy drapali się po głowie, tymczasem Ernie Grunfeld bez mrugnięcia okiem ofertę wyrównał. Lada moment Wizards mieli w składzie trzech graczy z ponad 100-milionowymi umowami i trudno było spodziewać się po nich czegoś innego, niż walka o mistrzostwo (przynajmniej – konferencji).

Wracamy myślami do dnia dzisiejszego i widzimy klub ze stolicy na 10 miejscu w tabeli, bez Johna Walla oraz, od początku sezonu, bez jakiegokolwiek pomysłu na to jak włączyć się do walki o najwyższe cele. Wizards stanęli w miejscu i potrzeba sporych zmian, by klub obrał nowy kierunek.

Oto i pierwsza za nich: do Chicago Bulls w zamian za Bobby’ego Portisa i Jabari Parkera zmierza właśnie Otto Porter Jr. W drugiej wymianie tej nocy Markieff Morris powędrował do Phoenix za Wesleya Johnsona.

Z uwagi na przytoczone wyżej cyfry, największym plusem tej wymiany dla Wizards są oszczędności. Parkerowi i Portisowi kończą się kontrakty, a na rynku tego lata znajdzie się sporo wolnych agentów. Poza tym, fani ekipy z Waszyngtonu mogą odczuwać lekki niedosyt. Parker i Portis to niezły duet, ale za obrońcę pokroju Otto Portera, który szybko zapracował na swój kontrakt, Wizards mogli otrzymać o wiele więcej.

W przypadku obu drużyn dzień trade deadline możemy uznać za nowy start.

fot. Ned Dishman/Getty Images
Czytaj także: Barnes wymieniony…w trakcie meczu!