Tym razem do zwycięstwa potrzebna była dogrywka. Washington Wizards pokonali Kings, wygrywając po raz trzeci z rzędu na Zachodzie. Od 6. stycznia mogą pochwalić się bilansem 24-6 i są w tym okresie najlepszą drużyną w lidze.

 

Wizards – Kings 130:122

Dzisiejsze zwycięstwo przyszło Washington Wizards jeszcze trudniej niż te w Phoenix i Denver. Jeszcze w 4. kwarcie podopieczni Scotta Brooksa przegrywali 15 punktami. Kings są jednak ostatnio mistrzami w oddawaniu końcówek i najwyraźniej Marcin Gortat i spółka dobrze o tym wiedzieli. Bradley Beal 21 ze swoich 38 punktów rzucił w 4. kwarcie i dogrywce, a Wizards w ostatnich 17 minutach gry wypunktowali gospodarzy 48:25. Jedynym jasnym punktem w ostatnich minutach meczu dla Kings był Willie Caulley-Stein (20pkt/13zb), który w kluczowych akcjach znajdował się w odpowiednim miejscu. Od 6 punktów dla Sacramento rozpoczął dogrywkę Aaron Afflalo (18pkt). Były to, jak się później okazało, jedyne punkty Kings w dodatkowym czasie gry. Washington Wizards odpowiedzieli trafieniami Beala, Johna Walla (25pkt/12as) i niezawodnego od czasu przyjścia do Waszyngtonu Bojana Bogdanovicia (17pkt).

Kings przegrali siódmy raz z rzędu. Od czasu odejścia DeMarcusa Cousinsa wygrali zaledwie jedno spotkanie. Washington Wizards wyprzedzili w tabeli Wschodu Boston Celtics.

Warriors – Timberwolves 102:103

T-Wolves lubią robić niespodzianki. W obecnym sezonie może nie są najrówniej grającą drużyną w lidze, ale na pewno jedną z najbardziej nieobliczalnych. Co raz bardziej w ich grze widać też rękę Toma Thibodeau, o o czym pisaliśmy wczoraj. Wolves wygrali 6 z 8 ostatnich spotkań i nadal nie odpadli z wyścigu o Play Offs. Do 8. w tabeli Nuggets tracą 2,5 ,,meczu”.

W meczu przeciwko Warriors mogli liczyć na swoich liderów. Karl-Anthony Towns do 23 punktów dołożył 9 zbiórek. W 5 ostatnich meczach, Towns notuje średnio 25 oczek i prawie 14 zbiórek na mecz. Wolves pokonali w tym czasie Jazz, Clippers i Warriors. Andrew Wiggins (24pkt), po słabej pierwszej połowie, po przerwie rzucił Warriors aż 20 punktów, włączając w to dwa rzuty osobiste na 12 sekund przed końcem, które w konsekwencji dały Timberwolves zwycięstwo. Szansę na odwrócenie losów meczu miał jeszcze Stephen Curry, który wcześniej tego wieczoru wyprzedził na liście najlepiej punktujących graczy w historii swojego ojca. Nie jest to jednak dla Curry’ego dobry okres. Jego rzut nad Rickym Rubio (17pkt/13as) okazał się minimalnie niecelny. Steph rzucił dziś 26 punktów, spudłował jednak aż 17 rzutów, włączając w to marne 1/8 za trzy. Nie tylko on ma jednak w obecnym sezonie problemy ze skutecznością w ostatnich sekundach:

 Klay Thompson zakończył mecz z 30 punktami na koncie.

Magic – Hornets 91:121

Mecz Magic – Hornets w skrócie:

Hornets nadal mają szanse na Play Offs. Marne, ale mają. Po raz pierwszy od niemal roku wygrali mecz, prowadząc od pierwszej do ostatniej minuty. Nie było nawet mowy o odrobieniu strat przez Magic. Kemba Walker trafił 9 z 13 rzutów z gry i zakończył mecz z 23 punktami zdobytymi w 24 minuty.

Rockets – Bulls 115:94

Kibice Bulls przeżyli kolejne rozczarowanie po tym, jak po raz kolejny ich nadzieje na sukces odżyły. Tym razem za sprawą Dwyane’a Wade’a, który rozpoczął mecz z Rockets bez kompleksów, a Bulls szybko zbudowali kilku-punktową przewagę:

Chwilę później, wszystko wróciło już jednak do normy. Po pierwszych 12 minutach, zakończonych 10-punktową stratą, Rockets wygrali dwie kolejne kwarty 69-30, w międzyczasie zdobywając się na run 17-0. Kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy goście prowadzili już niemal 30 punktami, gdy trybuny w United Center zaczęły pustoszeć, a z miejsc, które pozostawały jeszcze zajęte słychać było buczenie w stronę miejscowych zawodników. Nie jest łatwo być kibicem Bulls w tym sezonie.

James Harden nie musiał się dziś specjalnie wysilać. 19 punktów i 13 asyst w zupełności na Chicago wystarczyło. Zwłaszcza, że miał wsparcie w reszcie drużyny. Ryan Anderson dorzucił 21 oczek, a 18 z ławki zdobył Lou Williams, mimo zaledwie 36% skuteczności.

Pacers – Bucks 85:99 

W zdziesiątkowanej kontuzjami drużynie z Milwaukee potrzebują bohaterów jednego spotkania. Takim był dzisiaj John Henson, który pomógł zatrzymać Pacers na 85 punktach i skompletować sezonowy sweep na drużynie, która jest jednym z rywali Bucks do zajęcia miejsca premiowanego awansem do PO. Na ten moment, obie drużyny łapią się do pierwszej ósemki, z której właśnie wyleciało Chicago.

Pacers rzucili pierwsze 10 punktów w meczu, ale wystarczyła jedna akcja, by poderwać kibiców i całą drużynę Bucks do odrabiania strat:

https://www.youtube.com/watch?v=MDkNJKezrTM

Bucks potrzebowali pomocy z ławki i ze strony role players. Na Giannisie Antetokounmpo mogą bowiem polegać każdej nocy. Giannis rzucił dziś 21 punktów, podobnie jak Khris Middleton. Milwaukee z Middletonem w pierwszej piątce wygrali w tym sezonie wszystkie 6 spotkań. Podopieczni Jasona Kidda prowadzili przez niemal całą drugą połowę. Pacers doszli ich na 3 punkty na nieco ponad 8 minut przed końcem, jednak gospodarze odpowiedzieli runem 8-2, podczas którego 5 punktów zdobył Jason Terry. Bucks zatrzymali gości na 35 punktach w drugiej połowie, a Paula Georga na zaledwie 18 w całym meczu.

Na pozostałych parkietach:

  • Dennis Schroder znów to zrobił. Po świetnym występie przeciwko Nets, 23-latek poprowadził Hawks do zwycięstwa nad Toronto Raptors, rzucając 26 punktów. Na tę chwilę, obie drużyny są na 4. i 5. miejscu w tabeli Wschodu i bardzo prawdopodobne, że spotkają się w pierwszej rundzie Play Offs. Hawks wygrali 2 z 3 bezpośrednich pojedynków w sezonie regularnym.
  • Boston Celtics nie potrafią utrzymać na Zachodzie tak równej formy jak Washington Wizards. Po zwycięstwie z Warriors, C’s przegrali aż 20 punktami w Denver. Gwiazdą wieczoru po raz kolejny był Nikola Jokic, który do 21 punktów dołożył 10 zbiórek i 7 asyst. Celtics już zostali wyprzedzeni w tabeli przez Washington Wizards.
  • Mavs wygrali po raz czwarty z rzędu. Nie obyło się jednak bez problemów. Jeszcze w 4. kwarcie przegrywali z Brooklyn Nets bez Brooka Lopeza. Ostatecznie 21 punktów Harrisona Barnesa i 18 oczek Setha Curry’ego wystarczyło to pokonania drużyny z najgorszym bilansem w lidze.
Czytaj także: Kogo warto obserwować na Twitterze?
fot. Kim Klement
Grzegorz Kordylas