Golden State Warriors nie mieli litości. Incydent z Kylem Lowrym i akcjonariuszem klubu, Markiem Stevensem stał się na tyle głośnym tematem, że Dubs musieli zareagować.

 

O co chodzi? W czwartej kwarcie Game 3 Finałów wydarzyło się to:

Lowry skarżył się sędziemu, a następnie na konferencji prasowej przyznał, że takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Gdyby jakikolwiek zawodnik zachował się tak względem kibica – zostałby zlinczowany przez opinię publiczną i ukarany przez ligę. Poparło go całe środowisko koszykarskie, włącznie z LeBronem Jamesem:

View this post on Instagram

🗣There’s absolutely no place in our BEAUTIFUL game for that AT ALL. There’s so many issues here. When you sit courtside you absolutely know what comes with being on the floor and if you don’t know it’s on the back on the ticket itself that states the guidelines. But he himself being a fan but more importantly PART-OWNER of the Warriors knew exactly what he was doing which was so uncalled for. He knew the rules more than just the average person sitting watching the game courtside so for that Something needs to be done ASAP! A swift action for his actions. Just think to yourself, what if @kyle_lowry7 would have reacted and put his hands back on him. You guys would be going CRAZY!! Calling for him to damn near be put in jail let alone being suspended for the rest of the Finals all because he was protected himself. I’ve been quite throughout the whole NBA playoffs watching every game (haven’t missed one) but after I saw what I saw last night, took time to let it manifest into my thinking 🧢 I couldn’t and wouldn’t be quiet on this! #ProtectThePlayers #PrivilegeAintWelcomeHere

A post shared by LeBron James (@kingjames) on

Jak się okazało, gość, który popchnął Lowry’ego to nie zwykły kibic, a współwłaściciel Warriors. To jednak nie uratowało go przed karą – wręcz przeciwnie. Przez kolejny rok mecze swojego klubu będzie musiał oglądać w telewizji, a na dodatek zapłaci karę w wysokości 500 000 dolarów.

W oficjalnym oświadczeniu ligi NBA czytamy:

Człowiek wchodzący w skład organizacji powinien wykazywać się najwyższymi standardami, tymczasem zachowanie Marka Stevensa było poniżej krytyki i nie ma na nie miejsca w tej lidze. Konsekwencje zostaną wyciągnięte, a Pan Stevens otrzyma zakaz uczęszczania na mecze NBA.

Wreszcie głos zabrał i sam winowajca, który także wydał oświadczenie w tej sprawie:

Ponoszę pełną odpowiedzialność za to, co się stało i jest mi z tego powodu wstyd. To co zrobiłem było złe i nie mam żadnej wymówki. Pan Lowry zasługuje na lepsze traktowanie, po meczu zwróciłem się bezpośrednio do niego i organizacji Raptors i Warriors, by przeprosić. Jestem wdzięczny tym, którzy przyjęli moje przeprosiny. Mam nadzieję, że Pan Lowry i reszta nie osądzą mnie na tej podstawie i zrozumieją, że moje wczorajsze zachowanie nie definiuje tego kim jestem i jaką osobą byłem przez całe swoje życie. Zrobiłem błąd i jest mi z tego powodu przykro. Zrobię co w mojej mocy, by to naprawić. Z szacunkiem przyjmuję karę nałożoną przez NBA i Warriors.

Czy Waszym zdaniem kara jest adekwatna do czynu?

fot. Lachlan Cunningham/Getty Images
Czytaj także: Durant nie zagra w meczu numer 4!