Bez gruntownych zmian w rotacji, ale za to z nowym generalnym menadżerem oraz nowym szkoleniowcem. Charlotte Hornets włączą się do walki o play-offy wschodniej konferencji, ale czy będą w stanie zrobić więcej szumu?

 

Kemba Walker rozpoczyna swój ósmy sezon w karierze. W poprzednich rozgrywkach lider Charlotte Hornets notował na swoje konto średnio 22,1 punktu, 3,1 zbiórki i 5,6 asysty trafiając 43,1 FG% i 38,4 3PT%. Ma 28 lat, więc teoretycznie powinien być teraz w najlepszym momencie swojej kariery. W trakcie letniej przerwy przejawiał się temat jego ewentualnego odejścia, co miało być częścią przebudowy, ale Mitch Kupchak – generalny menadżer ostatecznie się na to nie zdecydował. Walker przekonywał, że jest gotów spędzić w Północnej Karolinie resztę swojej kariery. Właśnie wybudował tam dom i transfer byłby absolutnym koszmarem dla niego i dla jego rodziny. Z drugiej jednak strony podkreślał biznesową naturę NBA.

Dla wspomnianego Kupchaka Hornets to zupełnie nowe wyzwanie. Dostał od Michaela Jordana ogromny kredyt zaufania. Jego ostatnie lata w Los Angeles były zdecydowanie najgorszymi. Podejmował niewytłumaczalne decyzje, które doprowadziły do jego zwolnienia. Trzeba mimo wszystko pamiętać, że to Kupchak był jednym z kilku architektów sukcesów czasów Kobego Bryanta. Jego zmysł i umiejętność wykorzystania siły przyciągania Los Angeles pomogły zbudować drużynę, która rokrocznie liczyła się w walce o mistrzostwo. W Charlotte warunki do pracy nie są aż tak sprzyjające.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Hornets sezonu 2018/2019 są zespołem na 40/41 zwycięstw. Mogą dzięki temu awansować do play-offów z siódmego/ósmego miejsca, ale najprawdopodobniej ich przygoda skończy się sweepem z Boston Celtics lub Toronto Raptors. Drużynę latem opuścił Dwight Howard, który w poprzednich rozgrywkach był konkretną ofensywną opcją, świetnie funkcjonując jako roller w akcjach dwójkowych m.in. z Walkerem. Kupchak postanowił jednak zrobić miejsce dla innych graczy. Do Hornets wrócił Bismack Biyombo, który spróbuje się odbudować po dwóch słabych sezonach w Orlando, gdzie miał być absolutną gwiazdą po tym, jak jego potencjał eksplodował w trakcie gry dla Toronto Raptors.

Biyombo o miejsce w pierwszej piątce będzie rywalizował z Codym Zellerem, Willym Hernangomezem i Frankiem Kaminskym. Nie są to zatem opcje, którym James Borrego może bezgranicznie ufać. Nowy szkoleniowiec Hornets pochodzi z “drzewa” Gregga Popovicha. Przez kilka ostatnich lat był asystentem w sztabie Popa. To świetny specjalista, który może rozszerzyć ofensywny arsenał Hornets w zestawieniu z tym, co proponował defensive-minded Steve Clifford. Pomoże mu w tym sprowadzony z Teksasu Tony Parker. Panowie się dobrze znają, więc Francuz będzie sojusznikiem trenera przy wprowadzaniu wszelkich zmian.

Dla Tony’ego przenosiny do Północnej Karoliny są ostatnim przystankiem w karierze. Doskonale zdaje sobie sprawę, że będzie funkcjonował wyłącznie jako wsparcie z ławki. Jego wiedza na temat gry może jednak pomóc takim graczom jak Malik Monk czy Miles Bridges – dwójce ofensywnie utalentowanych młodzieżowców. W Charlotte szczególnie liczą na tego pierwszego. Przed nim drugi sezon w najlepszej lidze świata. W rotacji walczy o minuty z dobrze grającym Jeremym Lambem. W debiutanckich rozgrywkach notował średnio 6,7 punktu trafiając 36 FG% i 34% za trzy. Hornets oczekują więcej.

Prognoza MVP: 40-42 (9. miejsce w konferencji)

Zobacz także: Buty Westa nie dla NBA?
fot. Kent Smith/Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek