Zespół, który skazał się na średniactwo poprzez ciągnącą się i nie do końca logiczną przebudowę. Chicago Bulls na ten moment są chłopakami do bicia, ale to nadal ciekawy projekt z kilkoma naprawdę ciekawymi nazwiskami.

 

Takie nazwiska jak Zach LaVine, Lauri Markkanen i Wendell Carter Jr mogą spowodować, że zainteresowanie losami Chicago Bulls będzie większe niż można przypuszczać. W rotacji na pewno jest więcej talentu, niż było w poprzednim sezonie. Do Chicago wraca Jabari Parker, który został odrzucony przez Mike’a Budenholzera. Jabari w rodzinnym mieście chce pokazać na co tak naprawdę go stać. Podpisał 2-letni kontrakt za 40 milionów dolarów. To okres, w którym musi potwierdzić, że był warty tych pieniędzy. Bulls udało się wynegocjować opcję zespołu w drugim roku jego kontraktu, więc w razie wszelkich komplikacji, np. zdrowotnych, mogą go po prostu zwolnić.

Szczególnie ciekawe będzie obserwowanie rozwoju Lauriego Markkanena. W debiutanckich rozgrywkach był fantastyczny i ma ogromny potencjał do wykorzystania. Rozegrał 68 meczów i notował na swoje konto średnio 15,2 punktu, 7,5 zbiórki trafiając 43,4 FG% i 36,2 3PT%. Nowoczesna czwórka, która musi okrzepnąć i zbierać doświadczenie. Lauri jest na dobrej drodze. Nie możemy także zakopać jeszcze Krisa Dunna. Rozgrywający wchodził do ligi jako prospekt i materiał na naprawdę świetną jedynkę. Kontuzje i brak minut u Toma Thibodeau spowodowały, że mocno spadł. Po przenosinach do Chicago miał kilka przebłysków. Sezon 2018/2019 pokaże, czy stać go na regularną grę z dobrymi liczbami.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Kilka tygodni temu Bulls dogadali się z Lavinem w sprawie 4-letniego kontraktu za 78 milionów dolarów. Ma być gwiazdą i liderem obok Jabariego Parkera. Wszyscy oczekują, że dotrze do poziomu All-Star i pozostanie nim na wiele kolejnych lat. W nadchodzących rozgrywkach mamy go zobaczyć w najlepszej formie. W poprzednim sezonie potrzebował zrzucić rdzę po okresie rehabilitacji. Kluczowe było dla niego również to, by odzyskać pewność siebie i zdjąć wszelkie psychiczne bariery. Podpisanie go na 4-letni kontrakt jest ryzykiem, które może wyjść Bulls bokiem, ale wszystko teraz zależy od samego zawodnika.

Najlepszą decyzją off-season mogło być wybranie Cartera Jr-a z 7. pickiem w drafcie. W trakcie ligi letniej w Summer League był znakomity i pokazał ogromny potencjał. To 19-letni 208-centymetrowy skrzydłowy/środkowy, który ma za sobą sezon w Duke pod okiem trenera Mike’a Krzyżewskiego. Teraz trafił do Freda Hoiberga, czyli kolejnego nauczyciela. Dla Cartera debiutanckie rozgrywki będą sprawdzianem mocy – przetestuje wszystkie swoje zalety na tle najlepszych na świecie. Dla Hoiberga z kolei to prawdopodobnie ostatnia szansa. Jeżeli nie będzie w stanie przekonać zawodników swoją wizją; jeżeli będą kolejne doniesienia o tym, jak bardzo nie radzi sobie z szatnią – zarząd Bulls może nie wytrzymać.

To naprawdę ciekawa drużyna. Niemniej powrót do walki o czołówkę wschodu będzie wymagał od Chicago Bulls czegoś znacznie więcej. Oprócz młodych gwiazd, w końcu będą potrzebowali gracza o ponadprzeciętnym talencie, który nie jest jedynie prospektem, jak ciągle czekający na swój prime LaVine i Parker. To projekt, który niesie za sobą duże ryzyko. Niektórzy przestali już ufać temu, co zapewniają Gar Forman i John Paxson – ludzie odpowiedzialni za to, jak wygląda rotacja. Ci mają jednak plecy u właściciela drużyny, więc dopóki jemu odpowiadają efekty ich pracy, tak długo Bulls będą ich autorskim projektem. Już sezon 2018/2019 powinien pomóc ocenić, czy mają pojęcie, co w ogóle robią.

Przewidywania MVP: Bilans 32-50 (10. miejsce w konferencji)

Zobacz także: West pokazał buty do kosza
fot. David Banks
Michał Kajzerek
@mkajzerek