Sezon zagadka przed drużyną z Mo-Town. Posiadają sporo potencjału i talentu, ale pod Stanem Van Gundym nie funkcjonowało to na miarę możliwości. Dwane Casey w Toronto wprowadził bardzo konkretną strukturę. Czas na kolejne wyzwanie.

 

Zmiana szkoleniowca była najgłośniejszym transferem Detroit Pistons w off-season. Toronto Raptors postanowili pójść w nowym kierunku, dlatego Casey został zwolniony ze stanowiska. Trafił na rynek wolnych trenerów, skąd został szybko ściągnięty przez Detroit Pistons. Ekipa z Mo-Town zdecydowała się pożegnać Stana Van Gundy’ego, który nie dostarczał wyników i nie do końca godził się z tym, czego oczekują od niego właściciele. Tak czy inaczej połączenie SVG z Pistons przyniosło drużynie więcej złego niż dobrego, więc decyzja o zakończeniu współpracy wydawała się słuszna. Tak samo jak decyzja o powierzeniu ekipy w ręce sprawdzonego Caseya.

W drużynie pozostali kluczowi gracze. Szczególnie liczą na Blake’a Griffina. Casey chce z niego zrobić swego rodzaju point-forwarda i to właśnie Blake ma być rozgrywającym w akcjach pozycyjnych Tłoków. Umiejętności Griffina pozwalają mu funkcjonować w ten sposób. Ma niezły instynkt, który pozwala mu obsługiwać kolegów podaniami otwierającymi drogę do kosza lub pozwalającym na rzut z otwartej pozycji. W poprzednim sezonie w koszulce Pistons notował średnio 6,2 asysty. Casey chce utrzymać tą wysoką średnią, nawet kosztem zdobywanych przez Griffina punktów.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Kluczowa będzie także współpraca Blake’a z Andre Drummonem. Środkowy Pistons latem pracował m.in. nad rzutem za trzy, by zapewnić swojej drużynie więcej przestrzeni w środku. Trudno powiedzieć, czy faktycznie stanie się konkretnym zagrożeniem dla rywala, niemniej Casey chwalił go zaangażowanie i faktyczną chęć zmiany obecnego stanu rzeczy. W Mo-Town nadal czekają na to aż talent Drummonda rozkwitnie. Powoli jednak kończy mu się czas. W poprzednich rozgrywkach notował na swoje konto średnio 15 punktów i 16 zbiórek. Jednak 53% skuteczności – jak na wysokiego, który prawie wszystko kończy pod koszem – jest niepokojące.

Kolejnym graczem, którego Casey będzie obserwował z bliska jest Stanley Johnson. Gość z potencjałem na All-Stara, ale dotąd grający bardzo nieregularnie. Przed nim czwarty sezon w lidze, to dobry czas, by zrobić krok w przód i stać się dla Pistons drugą/trzecią ofensywną opcją. Na jedynce wyjdzie Reggie Jackson, który przede wszystkim musi mieć pewność, że dotrwa do końca sezonu w jednym kawałku. Urazy z poprzednich lat mocno wpłynęły na to, jak jest obecnie postrzegany. Jackson potrzebuje przede wszystkim zdrowia, by złapać rytm i wykorzystać swoje umiejętności na koźle.

Wszyscy dotąd wymienieni to na ten moment cała przewaga Caseya. Pozostali gracze muszą po prostu dołożyć wszelkich starań, by mieć realny wpływ na grę swojej drużyny, np. Ish Smith i Luke Kennard. Pierwszy dał Pistons dobre minuty, gdy Jackson leczył uraz, a drugi ma duży potencjał strzelecki i przed nim drugi sezon w najlepszej lidze świata. Tłoki prawdopodobnie nie włączą się do rywalizacji o szczyt wschodniej konferencji, ale niewykluczone, że skończą sezon z miejscem premiującym awans do play-offów. Tak czy inaczej są obecnie ligowym średniakiem.

Prognoza MVP: 39-43 (8. miejsce w konferencji)

Zobacz także: CP3 ma problem z krytyką Melo
fot. theathletic.com
Michał Kajzerek
@mkajzerek