Wybór Steve’a Clifforda na pozycję szkoleniowca był interesującą decyzją. Szkoleniowiec wprowadził w Charlotte konkretną kulturę, ale nie odniósł sukcesu. Na Florydzie życzą sobie, by zapanował nad grupą, która zmierzała donikąd.

 

Za Orlando Magic dwa naprawdę solidne drafty. Zespół, który jest w solidnym dołku od czasu odejścia Dwighta Howarda, zdecydował się w końcu na gruntowną przebudowę stawiając na ciekawe nazwiska draftu. Do Aarona Gordona, który jest wyborem z TOP 15, dołączyli w ostatnich sezonach Jonathan Isaac i Mo Bamba. Gordon w międzyczasie podpisał nową umowę, która wydaje się być sprawiedliwa biorąc pod uwagę obecne możliwości skrzydłowego (4 lata 84 miliony dolarów). Tak czy inaczej to będzie kolejny sezon skupiony na rozwijaniu młodzieży i szukaniu swoich szans w następnej loterii draftu.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Clifford opuścił Charlotte, bo nie było wyników. Nie można mu jednak odebrać tego, że wprowadził porządek w strukturach pracy zespołu. Zawodnicy mieli do niego ogromny szacunek i pozwalali mu ustawić filozofię pracy zgodnie z jego wolą. W Orlando oczekują tego samego po zwolnieniu ze stanowiska Franka Vogela. Dla kibiców Magic kolejne rozgrywki mogą być bardzo frustrujące. Nic nie wskazuje na to, by drużyna miała się włączyć do walki o play-offy. Powodów do ekscytacji trzeba więc szukać w innym miejscu, np. w grze wspomnianego Gordona, który deklaruje, że w szczycie swojej kariery chce być All-Starem. Powoli tam zmierza.

W 58 meczach poprzedniego sezonu skrzydłowy Magic notował na swoje konto 17,6 punktu, 7,9 zbiórki i 2,3 asysty trafiając 43,4 FG% i 33,6 3PT%. Cały czas się rozwija jako all-around player. To zawodnik świadomy zmian zachodzących w lidze, dlatego przez ostatnie lata skupiał się m.in. na uprawieniu rzutu za trzy. To niezwykle ważne, bo dzięki temu Gordon dysponuje szerszym wachlarzem i nie pozwala skupić się obrońcy na tylko jednym elemencie jego ofensywnej egzekucji. W przyszłym sezonie Aaron będzie funkcjonował jako lider rotacji. Ma pomóc wprowadzić w grę zarówno Isaaca, jak i Mambę.

Evan Fournier i Nikola Vucević to dwójka kandydatów do transferu. Niewykluczone, że GM John Hammond będzie aktywnie nimi handlował, jeżeli w pierwszej połowie sezonu okaże się, że niczego konkretnego do gry zespołu nie wnoszą. Fournier nie jest już młodzieniaszkiem, to samo dotyczy Vucevicia, którego zespół stara się przehandlować od dłuższego czasu. Poza tym Nikola ma problem w postaci młodych graczy, którzy muszą być ogrywani. Siłą rzeczy więc nie dostaje minut. Jego średnia 30 na mecz jest poważnie zagrożona. Latem przyszłego roku trafi na rynek wolnych agentów, więc kilku GM-ów może być zainteresowanych.

Ciekawe będzie także nietypowe ofensywne połączenie Isaaca i Mamby. Dwóch wysokich graczy – mobilni, dynamiczni i dysponujący ogromną energią. Takiego połączenia w lidze nie ma nikt, więc jeśli znajdą na parkiecie wspólny język, mogą stanowić spory problem dla przeciwników. Mamba trafił do Orlando z szóstym pickiem. Ma największy wingspan w lidze, więc pod koszem będzie koszmarem dla każdego atakującego. Zdecydowanie musi popracować nad rzutem, by wyciągać obrońców ze środka. W college’u trafiał słabe 27,5% za trzy, więc w pierwszym sezonie NBA może tego po prostu unikać.

Prognoza MVP: 26-56 (14. miejsce w konferencji)

Zobacz także: Rondo w pierwszym składzie
fot. Kim Klement
Michał Kajzerek
@mkajzerek