To nie był początek sezonu, jakiego życzyłby sobie Chandler Parsons. Najwyraźniej kibice Memphis Grizzlies nie są zadowoleni z faktu, że skrzydłowy zarabia takie pieniądze reprezentując do tej pory naprawdę niski poziom.

 

Rok temu Chandler Parsons podpisał z Memphis Grizzlies 4-letni kontrakt za 94 miliony dolarów. Jednak przez problemy zdrowotne, miał kłopot z potwierdzeniem swojej wartości. Gdy już wrócił na parkiet, był kompletnie bez formy i bardziej przeszkadzał, niż pomagał. Grizzlies w pierwszym meczu nowego sezonu pokonali New Orleans Pelicans. Parson wyszedł z ławki na 15 minut. Zanotował 6 punktów i 4 zbiórki. W pewnym momencie meczu stanął na linii rzutów wolnych i spudłował obie próby. Ostatniej rzeczy jakiej się spodziewał, to buczenia fanów zespołu, który reprezentuje.

– Mogą na mnie buczeć, mogą wspierać w sarkastyczny sposób. Mogą robić co tylko im się podoba. To co robią jest bardzo niesmaczne i nie ma sensu. Jesteśmy sportowcami, jesteśmy ludźmi. Nie znam tych ludzi osobiście, dlatego dla mnie to dziwne, ale taki jest sport – mówi. – Teraz w każde spotkanie będę wchodził, jakby to miał być mecz wyjazdowy – dodał.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Parsons musi potwierdzić swoją wartość. W innym wypadku nie ma mowy, by fani zmienili nastawienie. Ma za sobą udany okres pre-season i letnią przerwę. Sporo pracował nad swoją grą i twierdzi, że mentalnie jest w zupełnie innym miejscu niż kilka miesięcy temu. To może być dla Parsonsa przełomowy sezon. Wszystko leży w rękach skrzydłowego. Nie jest w stanie kontrolować reakcji fanów, jest w stanie kontrolować to, jak pracuje i jak prezentuje się na parkiecie.

Zobacz także: Beverley wita Lonzo Balla
fot. Danny Bollinger
Michał Kajzerek
@mkajzerek