Zakończyła się rywalizacja w drugiej fazie Mistrzostw Świata. Wiemy już kto zagra o strefę medalową. Jak fantastycznie, że w gronie tych ośmiu drużyn możemy oglądać reprezentację naszego kraju.

W ostatni dzień drugiej fazy, do rozstrzygnięcia pozostały dwie kluczowe kwestie – kto obok Stanów Zjednoczonych awansuje do ćwierćfinału i kto zgarnie 1. miejsce w rywalizacji pomiędzy Francją i Australią. W spotkaniu Boomers i Les Bleus oglądaliśmy zacięty bój do samego końca. Szalę zwycięstwa na stronę Australii przechyliło dwóch weteranów – najpierw świetnie pod kosz wjechał Matthew Dellavedova dając Aussies 1-punktowe prowadzenie, a na 4,4 sekundy przed końcem Patty Mills przechwycił piłkę, z której Francuzi mieli zrobić game-winnera. Kunszt Millsa, Dellavedovy i całej reprezentacji Australii zatryumfował, a to oznacza, że w ćwierćfinale zagrają z Czechami i w drodze do finału mogą uniknąć Stanów.

No właśnie – Stany potrzebowały zwycięstwa nad Brazylią, by wyjść z grupy na 1. miejscu. Dopiero w drugiej połowie meczu wrzucili wyższy bieg i wyraźnie uciekli Canarinhos, którzy tym samym odpadają z turnieju ustępując miejsca Czechom, którzy choć przegrali z Grecją, zapewnili sobie awans dzięki małym punktom. Czesi, obok rzecz jasna reprezentacji Polski, to największa niespodzianka turnieju w Chinach. Dwa pierwsze mecze ćwierćfinału już jutro. O godzinie 13:00 Argentyna zagra z Serbią, a dwie godziny później Polacy podejmą Hiszpanów. Tak prezentuje się układ…

Zobacz także: Mike Scott bije się z kibicami
fot. FIBA.com
Michał Kajzerek
@mkajzerek